Wokalista, który ostatnio nie ma zbyt wiele szczęścia i nieustannie wywołuje kontrowersje swoim zachowaniem, pojawił się w Las Vegas, by odebrać specjalne wyróżnienie "Milestone Award", które redakcja magazynu Billboard będzie przyznawać za wyjątkowe osiągnięcia na amerykańskich listach przebojów. Justin otrzymał tę nagrodę, bo jako pierwszy artysta wydał przed ukończeniem 19 lat 5 albumów, które dotarły do szczytu listy Billboardu.

Publiczność zgromadzona na gali wyraźnie jednak nie uznała piosenkarza za godnego tej wyjątkowej nagrody, bo gdy ten wyszedł na scenę ją odebrać, przywitało go... buczenie.

Bieber zdawał się jednak nie przejmować tym chłodnym przyjęciem. Odbierając nagrodę, powiedział: - Mam tylko 19 lat. Myślę, że robię całkiem przyzwoitą robotę.

Piosenkarz dodał też, że według niego najważniejsza jest muzyka: - Jestem artystą i chciałbym być traktowany poważnie - powiedział i opuścił scenę.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Justin Bieber wystąpił w Polsce