A jak Anioł 

Każdy z nas ma swojego anioła stróża. Pamiętam o tym, by dziękować mu każdego dnia za to, że jest przy mnie.

B jak Buenos Aires 

Od „Boskiego Buenos” wszystko się zaczęło. Muszę kiedyś tam pojechać...  Ta piosenka przyniosła mi szczęście. Na pamiątkę wygranej w „Szansie na sukces” śpiewam ją na każdym koncercie. Nie mam już tego zszywanego ręcznie kombinezonu ani melonika, który kupiłam jako nastolatka na targu staroci w Belgii, ale wiem, że nie zmarnowałam tej szansy.

C jak ciało 

Dbam o nie i jestem wdzięczna rodzicom, że przekazali mi w genach zdrowie i energię. Ciało kocha ruch, a ruch to życie. Ja podobam się sobie najbardziej z tyłu. (śmiech)

...i jak córka

Nasza maleńka istotka to prawdziwe   cudeńko. Miło patrzeć, jak rośnie, wspaniale uczyć ją świata, ale pięknie oglądać świat jej pełnymi zachwytu oczami.

D jak dom 

Jasny, przestrzenny, wśród lasów i łąk. Został zaprojektowany z miłości przez mojego męża. Lubię w nim każdy zakamarek, ale najfajniejszy jest piec z białych kafli, zbudowany według starych zasad przed zduna z wioski, z której pochodziła moja babcia. Daje ciepło i przyjemne wspomnienia z dzieciństwa.

E jak energia 

Tę dobrą kocham w ludziach najbardziej. Uśmiech, dobre słowo, zachwyt nad pięknem i drugim człowiekiem. Najbardziej energetyczne są dzieci. Jeśli potrafisz wejść w ich świat i po prostu z nimi być, ładują na maksa twoje życiowe akumulatory. Podobnie jest z koncertami. Jeśli słuchaczom dasz z siebie to, co masz najlepszego, oni oddadzą ci podwojoną dawkę pozytywnej energii. Kocham koncerty i tę absolutnie niezwykłą energetyczną wymianę między publicznością, która jest królem, i artystą, który jest władcą. (śmiech)

F jak fotografia 

Kocham uwieczniać na zdjęciach ludzi, szczęśliwe rodziny, zakochanych „Kraść” ulotne chwile szczęścia, które fotografia zatrzymuje na zawsze. Mam mnóstwo zdjęć dzieci: pięknych, zabawnych, roześmianych. Marzę o tym, żeby zrobić wielką wystawę. Ale ciągle brakuje mi czasu, bo większość pochłania muzyka, nagrania, koncerty. Wierzę, że z pomocą dobrego mecenasa sztuki kiedyś mi się to uda. (śmiech)

G jak grzech 

Maria Magdalena spytała Jezusa: „Co jest grzechem świata Panie?”. Powiedział: „Nie ma grzechu. To wy sprawiacie, że grzech istnieje, kiedy działacie zgodnie ze zwyczajami swej zepsutej natury. Bowiem w niej tkwi grzech…” (ewangelia wg Marii Magdaleny). Grzech jest wpisany w naturę ludzką, wszyscy staramy się go omijać, ale nie zawsze się udaje. Mnie również.

 

H jak harmonia

Dźwięków, życia… Każdy z nas jej potrzebuje. W świecie pełnym harmonii wszystko wydaje się łatwiejsze. Żyć w harmonii ze sobą i wszechświatem  to wielka sztuka, w której musimy odegrać swoje najlepsze, główne role.

I jak Indie 

Kocham je. Potrafią tak jak człowiek być piękne, wzruszające, ale też okrutne, straszne, niezrozumiałe. Indie są niezwykle inspirujące. Byłam tam już kilka razy i na pewno powrócę. Lubię smak hinduskiej kuchni i to specyficzne lenistwo, brak pośpiechu i patrzenie, jak upływa czas bez ruchu. To inna kultura, inna mentalność, inna religia. Zachwyca mnie brzmienie hinduskich instrumentów i technika śpiewania. Na emeryturze chyba pojadę tam uczyć się ich melizmatów. (śmiech)

J jak Justyna 

Lubię swoje imię. Justyna znaczy sprawiedliwa – noszenie go zobowiązuje. Lubię je bez zdrobnień, ale kiedy najbliżsi mówią na mnie Justi, też jest OK. Drugie imię nadałam sobie sama dopiero na bierzmowaniu. Inspiracją do tego, żeby je nosić, była skrzywdzona przez historię postać Marii Magdaleny.

K jak kameleon 

Lubię się zmieniać. Lubię odkrywać nowe dźwięki, pasje, miejsca… Wszystkie moje zmiany dyktuje rytm życia. Najbardziej to widać w mojej muzyce, najmniej w wizerunku.

M jak muzyka 

Jest moim najpiękniejszym światem. Zawsze potrafię się w nim odnaleźć, czuję się bezpiecznie. Kocham muzykę i wszystkie związane z nią emocje. Pierwszą piosenką, którą zaśpiewałam było „O sole mio”. Miałam wtedy trzy latka. Nauczyłam się jej podczas lekcji, których mój tata udzielał chórzyście przygotowującemu tę piosenkę  na koncert. Któregoś dnia po prostu wstałam i ją zaśpiewałam. Tata nie mógł w to uwierzyć. Zostałam najmłodszą rodzinną solistką. Kiedy śpiewałam tę piosenkę, tata stawiał mnie na krześle, żeby publiczność w ostatnich rzędach mogła mnie zobaczyć. Dziś krzesło zamieniłam na szpilki. (śmiech)

...i jak Maciej, mąż

Maciej od słowa „Matijjah”, znaczy „Dar” – i jest moim prawdziwym darem na drogę przez życie.

P jak piwonie 

Kocham te kwiaty. Posadziłam je w ogrodzie, bo pięknie pachną, przypominają mi dzieciństwo i mały ogródek mojej babci. Kiedy rozkwitają, nęcą swoim niezwykłym zapachem i urodą.

...i jak przyjaźń

Mam niewielu przyjaciół. Dlatego że   w moim zawodzie jest trudno o zaufanie, a ono jest podstawą wszelkich kontaktów międzyludzkich.

 

R jak radość 

Kocham patrzeć na dzieci, bo one są tak bezczelnie radosne. Nic ich nie krępuje, kochają siebie i swoje ciało.

...i jak rodzice

Mam dobrych rodziców. Lepszych nie mogłam sobie wymarzyć. Teraz rozumiem to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, bo sama zostałam rodzicem. Jestem im wdzięczna za to, że jestem. Ze mnie taka trochę wybuchowa ich mieszanka: po mamie mam niezłą siłę woli, ciemne włosy i zielone oczy, a po tacie nieskończoną ilość tolerancji, nogi i wiarę w to, że jutro będzie lepiej. Żałuję, że nie mam siły jego spokoju, bo bywam choleryczką.

...i jak rodzeństwo

Jest nas dziewięcioro. Dziewięć  indywidualności. Kochamy się tak samo mocno, jak kłócimy. Ale rodzeństwo jest niezbędne to tego, żeby się rozwijać, żeby patrzeć na świat przez pryzmat nie tylko swojej osoby, ale też poprzez innych ludzi. Rodzeństwo to najlepsza szkoła życia. Teraz już rzadko spotykamy się wszyscy razem na scenie, ale Paweł i Krystyna grają na stałe w moim zespole.

...i jak rodzina

Kocham swoją rodzinę i jestem za nią wdzięczna. Lubię być razem z nimi w każdej sytuacji: razem wyjeżdżać i słuchać audiobooków w podróży, oglądać filmy i grać w mafię. Dzieci jak to dzieci bywają czasem nieznośne, ale nawet wtedy nie mam ochoty uciekać. Lubię obserwować, jak kształtują się ich charaktery, ścierają poglądy, kształtują upodobania, jak rosną  w siłę. To nasza wielka duma.

S jak sukces 

Nie ma nic oryginalnego w tym, gdy powiem, że największym jest moja rodzina. Brzmi jak banał , ale tak jest. Jeśli jeszcze uda się życie rodzinne połączyć z pracą, którą się lubi, to jest pełnia szczęścia!

T jak „Terra” 

Mój nowy singiel zapowiadający płytę, która ukaże się jesienią. „Terra”  to po łacinie „ziemia”. Zbyt mało słów jest w stanie oddać prawdę o człowieku. Chcę przypomnieć, że jesteśmy ziarenkiem we wszechświecie i że morze składa się z kropel. Wielka głębia i nieograniczona siła – to wszystko jest ważne, bo wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni.

W jak wakacje! 

Nie ma nic lepszego. Jeździmy do najpiękniejszych miejsc na świecie. Ostatnio byliśmy na Dominikanie. Po prostu raj. Flamingi spacerujące po hotelowym ogrodzie, niewzruszone obecnością ludzi, pyszne jedzenie, święty spokój i słońce