Kacper Kuszewski został szybko skrytykowany za swoją wypowiedź, której udzielił jednemu z serwisów, kiedy ten zapytał go o warunki racy na planie serialu „M jak miłość”. Kuszewski swoją wypowiedzią potwierdził niejako to, co w wywiadzie dla Twojego Stylu mówiła też Olga Frycz. Wywiad z aktorką zbiegł się w czasie z informacją, że serial opuszcza też Kacper Kuszewski, który w wywiadzie dla plejady.pl krytycznie opisał kulisy pracy na planie serialu. Za te słowa szybko spadŁa na niego fala niepochlebnych komentarzy. Do słów Kuszewskiego odniosła się też Ilona Łepkowska, czyli wieloletnia scenarzystka "M jak miłość", która powiedziała m.in. że po wysłuchaniu jego wypowiedzi bardzo się na nim zawiodła.

Kacper Kuszewski tłumaczy się z krytyki „M jak miłość”

Teraz zamieszanie medialne wokół warunków pracy podsycił sam aktor, który postanowił wytłumaczyć się ze swoich słów na Instagramie. Kuszewski w swoim wpisie zwrócił się do dziennikarzy, którzy rzekomo nierzetelnie przedstawili słowa aktora:

"Ale afera! Słyszeliście już, jaki ten Kuszewski bezczelny i arogancki? Jak mu się w głowie poprzewracało? To posłuchajcie. Kilka dni temu zostałem poproszony przez portal Plejada.pl o komentarz do wypowiedzi Olgi Frycz na temat atmosfery na planie serialu »M jak miłość«. Wywiadu z Olgą nie czytałem, odmówiłem więc komentarza, wspomniałem jednak, że pracownicy ekipy filmowej mają prawo czuć się czasem przemęczeni i sfrustrowani, bo pracują bardzo ciężko i w trudnych warunkach. A potem opowiedziałem, jak z grubsza wygląda praca serialowej ekipy filmowej w Polsce, nie tylko w »M jak miłość«, bo w innych produkcjach jest podobnie." – wyjaśnia Kacper Kuszewski na swoim Instagramie.

Co jeszcze napisał Kacper Kuszewski?

"Ja miałem na myśli ekipę, czyli operatorów kamer, dźwiękowców, oświetlaczy, garderobiane, charakteryzatorki, rekwizytorów, obsługę planu, kierowców i jeszcze wielu innych ludzi, którzy pracują na planie codziennie, 5-6 dni w tygodniu, po 12 godzin i więcej, na mrozie, w deszczu i w upale, często wstają o 4:30 rano i wracają do domu o 21:00. Pracują na ogół na umowę o dzieło, nie dostają więc pieniędzy, gdy chorują lub gdy ogłaszany jest urlop, ZUS muszą płacić sami, a zwolnić ich można bez żadnej odprawy z dnia na dzień. Zabrałem głos w ich sprawie, a nie w swojej. Plejada dość dokładnie powtórzyła moje słowa. Najwyraźniej jednak inni dziennikarze nie mieli czasu dokładnie tego przeczytać lub nie wszystko zrozumieli, więc ogłosili, że »pluję na serial«, uskarżam się, że tak mi tam było źle i dlatego odszedłem." - czytamy w oświadczeniu Kacpra Kuszewskiego.

W ostatniej części swojej wypowiedzi Kacper Kuszewski zaznaczył też, że nigdy nie narzekał na swoją pracę, bo udziałowi w „M jak miłość” zawdzięcza to, co w jego karierze najlepsze:

"Serialowi zawdzięczam popularność, karierę i dobre zarobki. A naszą ekipę filmową uwielbiam! To cudowni, serdeczni ludzie, którzy kochają tę robotę i dają z siebie wszystko. Zawsze okazywali mi sympatię i pełne wsparcie, jestem im za to ogromnie wdzięczny i uważam, że zasługują na trochę lepsze warunki pracy. Nie wierzcie więc Państwo w to, co czytacie o aktorach w tabloidowej prasie czy w Internecie. Tak przy okazji: nie zarabiałem w serialu 3.000 zł dziennie i nie dostałem jak dotąd żadnej roli w innym serialu w Polsacie ani nigdzie indziej." - zapewniał Kacper Kuszewski.

Myślicie, że aktor odniósł się od całego zamieszania, bo bał się, że straci dobre relacje z dotychczasowymi przyjaciółmi i kolegami z planu „M jak miłość”? A może dziennikarze i internauci faktycznie opacznie zrozumieli jego oryginalną wypowiedź w tej kwestii?