Kamil Durczok, odkąd stał się bohaterem seksualnego skandalu, wycofał się z życia publicznego. Dziennikarz nie tylko stracił pracę w TVN-ie, ale także przestał wypowiadać się w mediach, a jego rzecznikami stali się albo żona, Marianna Durczok, albo adwokat, mec. Jacek Dubois.

Wczoraj w warszawskim sądzie rozpoczął się wreszcie proces w sprawie, jaką Durczok wytoczył przeciwko redakcji tygodnika "Wprost". Dziennikarz żąda od redaktorów pisma aż 2 mln złotych odszkodowania, jednak wszystko wskazuje na to, że będzie mu trudno udowodnić swoją niewinność.

» ZOBACZ: Koledzy Durczoka POGRĄŻĄ go przed sądem?

Sam były gwiazdor "Faktów" przyznał, że bardzo stresuje się tą sprawą i nie myśli nawet o ewentualnym powrocie do pracy.

– Na razie nie mam żadnych planów, jeśli chodzi o karierę zawodową. Na razie zajmuje mnie ta sprawa i – co tu dużo ukrywać – strasznie stresuje. To nie jest sytuacja przyjemna, miła, że człowiek musi dowodzić swojej niewinności w sądzie. Ale to jest właśnie to, co mnie absorbuje bez reszty. Gdy się to wszystko skończy, to wtedy będę mógł myśleć o tym, co robić dalej zawodowo - wyznał w rozmowie z "Faktem" Kamil Durczok.

Dziennikarz przyznał jednak, że wierzy, że uda mu się przekonać sędziów do swoich racji.

– Pozew jest sformułowany i trafił do sądu, natomiast byłoby niegrzeczne wobec składu sędziowskiego, ale też stron i osób, które w tym procesie uczestniczą, żebym wyrażał jakiekolwiek opinie, oczekiwania czy zdania. Tak się po porostu nie robi, a ja staram się być człowiekiem grzecznym i tyle. Mogę powiedzieć, że w przeciwieństwie do niektórych polityków mocno wierzę w polski wymiar sprawiedliwości i mocno wierzę, że ta sprawa znajdzie swój sprawiedliwy finał.

Jesteście ciekawi, jak zakończy się ta sprawa? Czy Kamil Durczok ma jeszcze szanse odbudować swój wizerunek?

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Kamil Durczok -