Kamil Durczok wydał oświadczenie w sprawie kolizji, do której doszło 26 lipca na skrzyżowaniu autostrady A1 z trasą S8 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego. Znany dziennikarz w poniedziałek po południu wystąpił przed kamerami stacji telewizyjnych, które czekały na niego w sądzie w Piotrkowie Trybunalskim. 51-latek nie trafi na razie do aresztu. Za swój czyn będzie odpowiadał z tzw. wolnej stopy.

Ja w tej sytuacji chcę powiedzieć jedno. Bardzo, bardzo wszystkich przepraszam. Wszystkich tych, którzy we mnie wierzyli. Wszystkich tych, którzy mi ufali. To są dla mnie bardzo, bardzo trudne dni. Mam pełną świadomość, że to, co się wydarzyło jest karygodne absolutnie. Ani przez moment nie zaprzeczałem faktom, które zgromadziła w tej sprawie i policja i prokuratura. Pozostaje mi przeprosić i moich widzów i internautów i czytelników i tych, jak mówię, którzy mi ufali, ale przede wszystkim chciałbym przeprosić moich najbliższych, bo zostali narażeni na infamię i cierpienia, na które w najmniejszym stopniu nie zasłużyli - powiedział Kamil Durczok tuż po wyjściu z sali rozpraw.

Kamil Durczok przerywa milczenie na temat kolizji

Przypomnijmy, że prokuratura postawiła Kamilowi Durczokowi dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Dziennikarzowi grozi za to od 9 miesięcy do nawet 12 lat więzienia.
 

SPRAWDŹ TEŻ: Kamil Durczok doprowadził do stłuczki na A1. Był pod wpływem alkoholu