Niespełna 19-letnia Karin Ann szturmem wdarła się na muzyczną scenę. Reprezentująca pokolenie Z artystka od razu zdobyła uznanie i sympatię wielu fanów, a także dziennikarzy z całego świata. O młodej Słowaczce zdążył napisać już New York Times. W wywiadzie dla Gala.pl autorka hitu "3AM" opowiedziała m.in. o swojej dotychczasowej twórczości oraz trasie koncertowej, w którą ruszyła wraz z polską gwiazdą muzyki, Sanah

GALA: W swojej twórczości eksplorujesz tematy związane z równością i tolerancją. Dlaczego jest to dla Ciebie tak istotne?

Karin Ann: Myślę, że moje pokolenie ma dość widoku wylewającej się zewsząd nienawiści. Media społecznościowe dają nam dostęp do informacji z każdego zakątka świata. Dzięki temu widać, jak podobni wszyscy jesteśmy - to znaczy wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy w tym samym czasie zamieszkujemy jedną, wspaniałą planetę. Młodzież na całym świecie ma podobne marzenia i wszyscy suma summarum chcemy być szczęśliwi, żyć godnie i w spokoju. Dlatego warto się zastanowić, dlaczego na siłę szukamy różnic - interesujemy się tym jak ktoś wygląda, kogo kocha, jakiego jest wyznania i koncentrujemy się na różnicach, czyniąc z nich źródło nienawiści. Skoncentrujmy się na tym, co dobre. Na tym, że wszyscy jesteśmy równi. Myślę, że im więcej będzie się o tym mówić, tym większe są szanse na to, że z kiedyś, z czasem wygramy z nienawiścią. 

Mówisz głośno o tym, że w 2021 tak naprawdę wciąż daleko nam do równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Doświadczyłaś tego na własnej skórze w branży w muzycznej?

Myślę, że pod wieloma względami jesteśmy dalecy od równości i to nie tylko w kwestii kobiet i mężczyzn. Równouprawnienie jest wielowymiarowe i nie dotyczy jedynie płci. Być równym oznacza mieć takie same prawa bez względu na kolor skóry, płeć, orientację seksualną, wyznanie czy przekonania. Wracając jednak do pytania, to niestety wiem, że w mojej branży wciąż brak jest tej równości i panuje w niej seksizm. Na szczęście nie musiałam go doświadczać bezpośrednio, bo mam szczęście pracować z cudownymi ludźmi. 

Jesteś sojuszniczką społeczności LGBT+. Co Twoim zdaniem każdy z nas może zrobić, aby uczynić świat bardziej przyjaznym osobom nieheteronormatywnym?

Jestem nie tylko sojuszniczką, jestem częścią społeczności i mówię o tym otwarcie. Nie cierpię tego, że tak musi być. Że musimy łączyć się w sojusze i walczyć z niesprawiedliwością. Ale to chyba jedna z podstawowych dróg. Droga, w której osoby heteronormatywne wyrażają swoje poparcie dla społeczności LGBT +, jasno i wyraźnie głoszą pełną akceptację oraz uznanie równości. Czasy tego od nas wymagają, połączmy siły i wspólnie dążmy do tego, aby równość zagościła i również w tym temacie na dobre. 
 

Ruszyłaś w trasę koncertową z Sanah. Co sądzisz o jej twórczości? Chciałabyś nagrać z nią duet?

Sanah jest przemiłą i twardo stąpającą po ziemi osobą. Zdążyłyśmy się poznać, zaśpiewać razem na jednej scenie i czuję do tej cudownej dziewczyny ogrom sympatii. Nie wiem jeszcze, czy będzie nam dane pracować nad wspólnymi utworami, ale nie ukrywam, że byłoby wspaniale móc zrobić coś razem. Jestem bardzo wdzięczna Sanah za zaproszenie mnie i mojego zespołu do udziału w trasie koncertowej.

Śpiewasz po angielsku, współpracujesz z topowymi brytyjskimi producentami, występujesz w Polsce. Myślałaś więc może o tym, aby wystąpić na Eurowizji, aby dać się jeszcze lepiej poznać zagranicznej publiczności?
 
Uwielbiam konkursy wokalne, oglądam je od dziecka z wielką ekscytacją. Faktycznie wielu międzynarodowych artystów zyskało sławę dzięki udziałom w tego typu projektach i bardzo się z tego cieszę. Niemniej jednak ja sama nie czułabym się na nich komfortowo. Nie mam syndromu gwiazdy, jestem artystką i staram się przekazać wiadomość, również tu w Polsce.

ZOBACZ TAKŻE: Sanah - kim jest nowa gwiazda polskiej piosenki? Oto 10 rzeczy, które trzeba o niej wiedzieć