Katastrofa śmigłowca pod Pszczyną w województwie śląskim. Do wypadku doszło w środku nocy z poniedziałku na wtorek na terenie miejscowości Studzienice. W maszynie znajdowały się cztery osoby, dwie niestety nie żyją. Jak donoszą media, jedną z nich jest znany polski biznesmen, Karol Kania, założyciel jednego z największych w Europie producentów podłoża pod uprawę pieczarek.

Do wypadku doszło, kiedy helikopter leciał nad podmokłymi terenami leśnymi. Służby miały problem z dotarciem do miejsca katastrofy. Jak przekazała rzeczniczka Komendanta Powiatowego Policji w Pszczynie, świadek zdarzenia pomógł ratownikom znaleźć rozbitą maszynę.

- Policjanci kilka minut po północy otrzymali zgłoszenie o wypadku z udziałem helikoptera. Na miejsce natychmiast zostały skierowane wszystkie służby ratunkowe. Z uwagi na trudność dostępności tego terenu - był to teren leśny, podmokły - służby miały problem z dotarciem - poinformowała Ewelina Rojczyk.

Katastrofa śmigłowca pod Pszczyną

Karol Kania i trzy inne osoby leciały prywatnym śmigłowcem typu Bell 429. Lekki, dwusilnikowa maszyna rozbiła się kilka minut po północy w lesie w miejscowości Studzienice pod Pszczyną w województwie śląskim. Dwaj mężczyźni, pilot i siedzący z przodu właściciel maszyny, zginęli na miejscu.

Kobieta i mężczyzna, którzy siedzieli z tyłu, wyszli z helikoptera o własnych siłach. Według relacji służb byli przytomni. Zostali przetransportowani do szpitala. Mają złamania i potłuczenia, jednak ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.