Karolina Malinowska wraz z mężem Olivierem Janiakiem i ich trójką dzieci postanowili wykorzystać czerwcowe słońce i moment, zanim plaże nad Bałtykiem zaludnią się tłumami urlopowiczów.  Gwiazdorska para zorganizowała więc sobie krótkie rodzinne wakacje.

Wyjazd nie wygląda jednak tak kolorowo, jak to brzmi. Modelka poskarżyła się, że wypoczynek nad naszym wybrzeżem to ogromne wyzwanie dla portfela, zwłaszcza, kiedy atrakcje trzeba fundować całej gromadce.

"Znacie te koszmarne wyciągacze pieniędzy jak bujaki, flippery, maszyny wydające okropne plastikowe kulki z ukrytym w środku niewyobrażalnie ohydnym i do niczego niepotrzebnym badziewiem? Jak nie znacie, znaczy nie byliście nad morzem. Idę sobie na spacer z Potworzakami i jest tak: Tu 1 zł na kulkę, tu 2 zł na bujaka, a tu by jeszcze chciał ścigać się na quadzie za kolejną dwóję. Masakra. Oczywiście te "maszyniska" nigdy się- do jasnej c...iasnej- nie kończą- w przeciwieństwie do wakacyjnych funduszy. Tłumaczę, że lepiej uzbierać i kupić sobie jakąś porządną zabawkę, a nie kolejne gówienko. Nic nie dociera. Powiedziałam więc, że owszem mogę się na to zgodzić , ale tylko pod warunkiem, że będą wydawać na to własną (patrz i tak moją) kasę. Teraz zastanawiają się dwa razy , zanim wrzucą te dwa złote" - napisała na swoim blogu modelka.

Karolina Malinowska nie raz przyznawała się w wypowiedziach, że robi zakupy w Biedronce i stara się racjonalnie prowadzić dom. Teraz oszczędności i szacunku do pieniędzy uczy też swoje dzieci. 

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Karolina Malinowska - Została dziennikarką, a Olivier Janiak wytyka jej błędy!