Karolina Szostak (43), dziennikarka telewizyjna, której metamorfoza zainspirowała wiele kobiet. Teraz opowiada o niej w swoich bestsellerowych książkach.

Dzień z Karoliną Szostak

4.00 Rano zwykle wypijam dwie szklanki przegotowanej wody z cytryną i imbirem, dopiero potem sięgam po mocną kawę. Podczas wolnych dni śpię więcej, ale nie dłużej niż do 10. Kiedy mam poranny dyżur w telewizji i budzik dzwoni tak wcześnie, pozwalam sobie na dwie małe czarne. Potem, nieco już obudzona, wsiadam do samochodu i pędzę do Polsatu, gdzie przygotowuję się do serwisów.

7.00 Cały czas korzystam z cateringów dietetycznych. Kiedy nie „poszczę” z dr Dąbrowską, decyduję się na dania wegańskie, bez laktozy i glutenu z My Juicy Jar. Jem głównie warzywa, owoce i kasze. Lubię wszystkie zupy kremy i sałatki. Oprócz tego jestem wielką fanką soków i koktajli, zresztą o tym będzie moja najnowsza książka. Kiedy nie mam czasu wyciskać ich w domu, piję soki Nuja. Mój ulubiony to „Moja młodość” – z jarmużu, chlorelli, cytryny i jabłka. Idealnie nadaje się na drugie śniadanie albo podwieczorek. Kocham też ryby, więc czasami wpadam na sushi na ulicę Żurawią w Warszawie albo do restauracji rybnej Der Elefant na placu Bankowym.

8.00 Rano dbam o skórę, zaczynając od przetarcia twarzy płynem micelarnym i posmarowania jej meganawilżającym
kremem La Mer. Oczywiście nie zapominam o skórze wokół oczu. Nakładam kosmetyki pielęgnacyjne na te newralgiczne miejsca i zawsze noszę okulary przeciwsłoneczne.

9.00 Zazwyczaj malują mnie makijażyści w pracy. Prywatnie lubię mieć mocno podkreślone oczy. Dlatego zawsze porządnie tuszuję rzęsy, bo podobają mi się posklejane, z teatralnym efektem. Moje ulubione maskary to te marek Dior i Pupa. Jeśli chodzi o podkład, najczęściej sięgam po Double Wear Estée Lauder. A dzięki bronzerom czuję się, jakby moja twarz była opalona przez cały rok. Lubię też rumieńce, jakie zostawia na policzkach róż Sisley.

10.00 Kiedy mam dzień tylko dla siebie, siadam w ogrodzie albo na kanapie w salonie i bez żadnego pośpiechu czytam gazetę lub fajną książkę. Zjadam moje smaczne pudełkowe śniadanie i wykonuje kilka przyjemnych telefonów do przyjaciół. Po takim poranku trudno mnie wyprowadzić z równowagi.

„Czuję się piekna, kiedy mam pomalowane rzęsy. Chyba jak każda kobieta” - KAROLINA SZOSTAK

11.00 Jestem wielką fanka sportów sezonowych. Latem jeżdżę na rowerze, zima przynajmniej dwa razy na 10 dni wybieram
się na narty. Oprócz tego staram się regularnie chodzić na siłownie, ale podkreślam – staram się! Mój trener Mateusz mówi, że muszę starać się bardziej, czyli ćwiczyć trzy razy w tygodniu.

14.00 Częściej zdarzają mi się pracowite dni wypełnione obowiązkami służbowymi, a nie przyjemnościami. Występuje na trzech antenach w różnych godzinach. Można mnie zobaczyć w Polsat, Polsat News i Polsat Sport News.

17.00 Medycyna estetyczna kojarzy się z pompowaniem ust i biustu, a przecież w gabinetach można skorzystać z tylu innych fajnych zabiegów. Najbardziej ufam Klinice La Perla. Od czasu do czasu decyduje się na mezoterapie twarzy, peelingi i różne maseczki. Jestem fanka zabiegów na ciało, takich jak endermologia, Wonder Shape czy urządzeniem Icoone.

18.00 Wieczorami często pracuje. Jeśli jednak mam wolne, to idę do kina albo na spotkanie ze znajomymi, spędzam również czas z mama. Czasami mam ochotę pobyć sama, zdarzają mi się takie dni, kiedy nie wystawiam nosa za drzwi.

19.00 Jeśli muszę przygotować się na jakąś specjalną okazje, zazwyczaj robię to szybko. Jeżeli czeka mnie wyjście, przed którym nie wymagam pomocy stylisty i fryzjera, potrafię się przyszykować w kwadrans. W szafie zawsze mam przynajmniej jedną wyprasowaną sukienkę, do której pasują prawie wszystkie moje buty i torebki. Malowaniem i czesaniem nie muszę się martwic, bo to mam zrobione w pracy. Czasami dłużej szukam kluczy do domu w torebce, niż się szykuje. Przed oficjalnymi wyjściami korzystam z pomocy cudownego tria profesjonalistów. To fryzjerka Sylwia Habdas, wizażystka Ania Wojciechowska
i stylista Bartek Indyka.

21.00 Wieczorem zawsze, ale to zawsze zmywam makijaż. Używam do tego chusteczek nawilżających, a następnie płynu micelarnego Biotherm. Stosuję też krem na noc, na którym nie oszczędzam, bo wiem, że to mi się w przyszłości zwróci. Jeśli mam więcej czasu, nakładam na twarz jedną z maseczek w płachcie. Relaksuje mnie to.

22.00 Przed snem zawsze włączam telewizor i przeskakuje po kanałach, żeby sprawdzić, co się dzieje. Potem czytam, choćby to miało być kilka stron. Ostatnio, jak co czwarty Polak, wkręciłam się w książki Remigiusza Mroza. Na koniec gaszę światło delektuję się ciszą. Wtedy zasypiam.