Jak mówi słynne powiedzenie „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Tak było w ich przypadku. Kasia Adamik, mając zaledwie 9 lat po raz pierwszy pojawiła się na planie filmowym.  Wtedy jeszcze nie wiedziała, że pójdzie w ślady mamy, Agnieszki Holland. Dziś jest jedną z najzdolniejszych polskich reżyserek. O swojej karierze i najnowszym filmie „Amok” opowiedziała Ani Luboń, szefowej działu Kultura w magazynie „Gala”.

Kasia Adamik jest córką Agnieszki Holland i Laco Adamika. Przez 12 lat pracowała jako storyboardzista w Los Angeles. Od małego współpracuje z mamą.  Po raz pierwszy zaimponowała mamie swoim talentem podczas ich pierwszej współpracy na planie filmu „Tajemniczy ogród”.

Miałam 19 lat, pełniłam funkcję jej osobistej asystentki, co było dla mnie prawdziwym koszmarem, bo to biurowa praca, do której kompletnie się nie nadaję. Kiedy tylko mogłam, wymykałam się na plan. Kręcili akurat scenę trzęsienia ziemi – specjalna platforma trzęsła łóżkiem, pod którym ukryła ię główna bohaterka. Mimo tej całej maszynerii efekt był mizerny. Wpadłam na pomył, by kapę, którą przykryte jest łóżko, obszyć frędzlami – wtedy będzie widać drżenie. To uratowało scenę, widziałam, że Agnieszka jest zadowolona.

Kasia Adamik zdradziła także, czy Agnieszka Holland zawsze ma rację.

Jeśli pracujemy przy jej filmie, tak. A kiedy przy moim – to ja mam rację. Reżyser zawsze ma racje, robienie filmów to nie demokracja to jednoznaczna dyktatura. Musi być ktoś, kto podejmuje ostateczne decyzje. Z tym żadna z nas nie ma problemu. - opowiedziała "Gali".

Jaka według niej jest Agnieszka Holland?

Jest bardzo ciepłą osobą. Lubi przytulić aktora, pogładzić po ramieniu operatora przy monitorze. Co człowiek to reżyser. Agnieszka jest na planie jak generał, reżyser, wódz, ma autorytet. Każda z nas zachowuje się inaczej.

Więcej o współpracy Kasi Adamik z Agnieszką Holland i o jej najnowszym filmie "Amok" przeczytacie w najnowszej Gali!