Rodzinny dramat Kasi Kowalskiej trwa. Zakażona koronawirusem córka piosenkarki już drugi tydzień przebywa w jednym z londyńskich szpitali. Przypomnijmy, że z ustaleń "Super Expressu" wynika, że Ola Kowalska została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, a sama artystka ma utrudniony kontakt z placówką. Telefony od lekarzy z informacjami na temat stanu zdrowia córki ma otrzymywać zaledwie średnio co dwa dni. Z tego powodu Kowalska miała wpaść na pomyśl sprowadzenia córki do kraju. Pomoc w przetransportowaniu dziewczyny z Wielkiej Brytanii do Polski miała zaoferować wokalistce Dominika Kulczyk.

Kasia Kowalska chciała sprowadzić córkę do Polski

Miliarderka podobno chciała wysłać do Anglii po Olę swój prywatny samolot. Kasia Kowalska niestety na razie nie będzie mogła być bliżej córki. Jak donosi tabloid, stan zdrowia 23-latki jest na tyle poważny, że na ten moment sprowadzenie jej do kraju jest niemożliwe.

Lekarze w Wielkiej Brytanii powiedzieli stanowcze "nie". Kasia musiała się z tym pogodzić. I tak jest bardzo wdzięczna Dominice Kulczyk, że próbowała pomóc - mówi informatorka "Super Expressu".

Dominika Kulczyk mocno wspiera starania lekarzy w walce z epidemią SARS-CoV-2. W marcu przekazała 20 milionów złotych ze środków własnych na rzecz Fundacji Lekarze Lekarzom.

Lekarze, ratownicy medyczni, pielęgniarki, diagności i cały personel szpitalny to bohaterowie naszych czasów. Ich walka z koronawirusem wymaga wyjątkowych środków i skutecznych narzędzi - napisała w komunikacie najbogatsza Polka.

ZOBACZ TEŻ: Córka Kasi Kowalskiej jest w śpiączce. Piosenkarka nie ma kontaktu ze szpitalem w Anglii