Joanna P. może mieć poważne problemy z prawem. Jak udało się ustalić Polskiej Agencji Prasowej, bohaterka 8. sezonu programu "Królowe życia" została zatrzymana w związku z zarzutem wręczenia ogromnej łapówki prokuratorowi prowadzącemu sprawę morderstwa 75-letniej kobiety.

ZOBACZ: Joanna P. trafiła do aresztu. Tabloid twierdzi, że grozi jej nawet 12 lat więzienia

Jak donosi "Super Express", kobieta miała przekazać w ręce prokuratora Andrzeja Z. aż milion złotych. Gwiazda TTV rzekomo w ten sposób próbowała pomóc swojemu byłemu partnerowi, Adamowi J., który jest zamieszany w sprawę morderstwa staruszki.

W śledztwie prowadzonym przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, Adamowi J. oraz jego konkubinie Joannie P. przedstawiono zarzuty udzielenia korzyści majątkowej funkcjonariuszowi publicznemu. Decyzją sądu podejrzani zostali tymczasowo aresztowani - podała Prokuratura Krajowa.

Kasia z "Królowych życia" komentuje zatrzymanie Joanny P.

Zatrzymanie Joanny P. odbiło się szerokim echem w mediach. Choć na wyjaśnienie sprawy trzeba jeszcze zaczekać, części internautów już teraz jest bardzo żal młodej kobiety i jej 9-letniej córki. Do tego grona zalicza się też inna bohaterka "Królowych życia", Katarzyna Alexander, która podobne jak zatrzymana, jest matką samotnie wychowującą swoją córkę.

- Jest mi bardzo przykro ze względu na dziecko i na nią, bo ją lubię - powiedziała nam.

Kasia liczy też na to, że Joanna P. wkrótce opuści areszt.

- Mam nadzieję, że szybko wyjdzie - dodała.

Byłej już uczestniczce hitowego show stacji TTV grozi nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

SPRAWDŹ TEŻ: Ile wiesz o programie "Królowe życia"? [QUIZ]