Rok temu Robert Lewandowski wraz ze swoją mamą pojawili się w spocie reklamowym popularnego napoju gazowanego, raczej nie uznawanego za najzdrowszy. Chodzi w wspomnianą wyżej Coca-Colę. W tym tygodniu w Internecie pojawił się nowy spot z udziałem najsłynniejszego polskiego piłkarza. Katarzyna Bosacka w ostrych słowach postanowiła wypomnieć sportowcowi ten fakt:

Panie Robercie Lewandowski, naprawdę wstyd! Jest Pan sportowcem uwielbianym przez miliony Polaków, także tych najmłodszych, Pana żona jest propagatorką zdrowego jedzenia, a reklamuje Pan napój gazowany z kofeiną, ten najbardziej znany na świecie, który jest jedną z przyczyn otyłości. Szkoda, że kasa jednak jest najważniejsza...”

Ten wpis dziennikarki wywołał prawdziwą lawinę komentarzy na Facebooku: zarówno tych pochlebnych, jak i biorących w obronę Roberta Lewandowskiego. Jak się okazuje, teraz ta głośna sprawa ma swoją kontynuację. W rozmowie z portalem Interia.pl Katarzyna Bosacka zadeklarowała, że nie wycofuje się ze swojego ostrego komentarza pod adresem Lewandowskiego, ale podkreśliła, że mimo krytycznego tonu w swoich oczach w ogóle nie obraziła sportowca. Jaki miała na to dowód?

„Ja oczywiście mam poczucie, że naruszyłam świętość narodową. Zresztą sama jestem dumna z pana Roberta Lewandowskiego i proszę zwrócić uwagę na mój wpis. to był wpis, który zwracał się do pana Roberta na "pan". Nie było tam nic obraźliwego. Ja tam wyraziłam dosyć ostro, rzeczywiście, swoją opinię. Ale proszę zwrócić uwagę: kto jeśli nie ja ma mówić o takich rzeczach głośno? Proszę wyobrazić sobie świat 20-30 lat temu. Wszystkie kawiarnie zadymione. Wszędzie papierosy: w klubach, dyskotekach. Nam do głowy nie przyszło, że kiedyś te papierosy mogą być wyprowadzone na ulicę, i palacze wyjdą na ulice. I reklamy papierosów będą zakazane, i tak dalej, i tak dalej.”

Po czym Katarzyna Bosacka kontynuowała dokładnie w tym samym tonie:

„Coraz więcej się mówi o zdrowym żywieniu. Coraz więcej się mówi o tym, że nasze dzieci są coraz grubsze. Że mamy fatalne wskaźniki otyłości i nadwagi wśród dzieciaków. I mi głównie o to chodzi, że pan Robert jest rzeczywiście gwiazdą. Mega gwiazdą, która jest wzorem dla wielu młodych chłopców, i dziewczyn też. I tu jest ten problem, że jeśli ktoś bierze na siebie odpowiedzialność za pokolenia które naśladują, bo pan Robert pokazuje, że to jest fajne, a to nie jest fajne. Ten napój, najbardziej znany napój gazowany na świecie, w litrze ma 20 łyżeczek cukru. 20 łyżeczek cukru! Do tego mamy inne napoje, powiedzmy pomarańczowe, gazowane, mogą mieć 28 łyżeczek cukru ! Możemy reklamować tysiące innych rzeczy. Musimy wziąć tez na siebie tą odpowiedzialność.”

Na koniec wywiadu Katarzyna Bosacka dodała, że choć sama miewała propozycje dużych i łatwych pieniędzy z reklamy, to jednak do tej pory konsekwentnie odmawiała, żeby nie stracić na wiarygodności. Nawet jeśli propozycje te opiewały na milion (!) złotych:

„Ja miałam w swoim życiu bardzo dużo propozycji reklamowych. Bo na początku programu "Wiem, co jem" wszyscy chcieli nas zniszczyć: producenci żywności, właściciele sklepów nas wyrzucili po pierwszym sezonie. Myśmy mieli dużo kłód rzucanych pod nogi. I od kilku lat najróżniejsi producenci, ale też hipermarkety, supermarkety, dyskonty, chcą mnie kupić. Miałam też propozycję za milion, to jest też odpowiedź dla tych, którzy mówią, że Bosackiej to by nikt przecież nie wziął do reklamy. Otóż mówię jasno. Miałam propozycję za milion. Nie wzięłam tej propozycji. Nie będę reklamować niczego, dlatego, że państwo nie będziecie oglądać. Owszem, to są szybkie pieniądze, ale bardzo głupie.”

Ciekawe, czy Katarzyna Bosacka byłaby w stanie dokładnie powiedzieć to samo Robertowi Lewandowskiemu, gdyby spotkała go na żywo…?

Czy reklama z udziałem Roberta jest aż tak straszna? Przecież słyszymy w niej wyraźnie "Zero cukru, zero kalorii". Tylko czy to faktycznie prawda...?