GALA: Od niejednej mamy usłyszałem: ,,Z narodzinami dziecka otrzymujesz coś niewyobrażalnie pięknego, ale i dużo tracisz”. Co Tobie odebrał Adam?

KATARZYNA CICHOPEK: Pewnego rodzaju wolność. Wcześniej funkcjonowałam jak wolny ptak – zawodowo i prywatnie. Oboje z Marcinem lubiliśmy i lubimy ,,wolny” styl życia. Bez większych ograniczeń, mogliśmy robić to, co chcieliśmy – podróżowaliśmy albo szliśmy na kolację. Od pięciu miesięcy już tak nie jest. Adaś sprawił, że muszę wyzbyć się swojego egoizmu, który – jak się okazało – siedział gdzieś tam w środku. Już nie mogę w spokoju przez dwie godziny czytać książki. Rytm dnia, życia zależy teraz od naszego syna. Ale – jak sam powiedziałeś – jednocześnie z tym, co się traci, otrzymuje się coś niewyobrażalnie pięknego.

GALA: Jaki jest ten nowy rytm, według którego teraz żyjesz?

KATARZYNA CICHOPEK: Wyznaczają go obowiązki związane z Adamem. Przyjęłam zasadę dużej systematyczności i regularności. Zawsze o tej samej porze jest spacer, kąpiel. To sprawia, że nawet niemowlę staje się bardziej przewidywalne, dzięki czemu ja mogę zaplanować swoje rzeczy. Już wiem np., że rano Adaś zdecydowanie lubi spać. Wtedy zabierany jest na spacery. Wysyłam obu moich panów – tatusia i synka na dwór, a ja w tym czasie mogę zająć się sobą. Na chwilę wyhamowuję, wyciszam się. Wiem, że Adaś słodko drzemie, a ja niczego z jego życia nie tracę.

GALA: Niedawno urodziłaś, sama uczysz się macierzyństwa, a mówisz tak, jakbyś wychowała piątkę dzieci.

KATARZYNA CICHOPEK: Przesadzasz. Ale wiem, że dzięki mojej mamie mogę robić takie wrażenie. Ona jest dla mnie bezcennym źródłem informacji, autorytetem i olbrzymim wsparciem w sprawach, które ja dopiero poznaję. Poza tym, kiedy byłam w ciąży, przeczytałam na temat wychowania niemowlaka niemal wszystko, co jest dostępne na rynku. Kiedy spotykałam się z koleżankami, to nasze rozmowy zaczynały się tak: ,,Dziewczyny, przeczytam wam coś ciekawego o karmieniu”. Wszystko miałam w tych książkach podkreślone, zaznaczone na kolorowo. Patrzyły na mnie ze zdumieniem i mówiły: ,,Wiesz co Kaśka, ty się na studiach nie przykładałaś tak, jak teraz”. W końcu byłam przed najważniejszym egzaminem w życiu.

GALA: Wzorcowa, książkowa mama?

KATARZYNA CICHOPEK: No, nie do końca, bo nie wszystko, co przeczytałam, sprawdzało się ,,w praniu”. Jak na przykład kwestia wspomnianego karmienia. W literaturze fachowej zalecano, żeby karmić dziecko co 2,5 do 3 godzin. Ale u nas to było niemożliwe. Adaś był ciągle głodny. Nie wiedziałam, co się dzieje. Jak zwykle z pomocą przyszła mama. Powiedziała: ,,Dziecko, odłóż już te książki i kieruj się instynktem”. Faktycznie – zadziałało.

GALA: Po urodzeniu czułaś, że jesteś mniej atrakcyjna, mniej seksowna?

KATARZYNA CICHOPEK: Absolutnie nie! Odwrotnie. Ja dopiero poczułam, że jestem stuprocentową kobietą. Nabrałam pewności siebie. Narodziny Adama to jest mój największy osobisty sukces. Wszystko, co zrobiłam do tej pory w pracy, przy nim staje się ulotne. Jestem szczęśliwa z powodu każdego jego kilograma. To niby oczywiste, że zmienia wagę, a mnie zachwyca.

GALA: Twój mąż ma syna i konkurenta.

KATARZYNA CICHOPEK: Jest w tym trochę prawdy. Dla mężczyzny, ojca, to trudny moment, bo kobieta bardzo skupia się na dziecku. Całą swoją kobiecość oddaję teraz nie Marcinowi, ale Adasiowi. Staram się jednak nie zwariować i mieć wciąż miejsce na nasz świat – ten mój i Marcina, małżeński.

GALA: Adaś ma dopiero pięć miesięcy, a Ty pracujesz na pełnych obrotach.

KATARZYNA CICHOPEK: Bardzo potrzebowałam powrotu do telewizji, na plan ,,M jak miłość”. I absolutnie nie rezygnuję przez to z macierzyństwa, nie wyrzekam się niczego. Jeśli ja będę spełniona i szczęśliwa. to moje dziecko również. Bo wracam do niego radosna, nie zamykam się na świat.

GALA: Kiedy pierwszy raz zostawiłaś syna pod opieką innej osoby?

KATARZYNA CICHOPEK: Kiedy odbywała się konferencja telewizji Polsat. Wyszłam na trzy godziny, a miałam wrażenie, że nie widziałam syna przez cały dzień. Wtedy, jak jeszcze nigdy w życiu, wracałam do domu z taką potrzebą i taką miłością. Weszłam, a on jeszcze spał w łóżeczku. Potem zaczął się przebudzać, bo miałam go nakarmić. Przytuliłam syna i nie puściłam przez całą noc.

GALA: Zabierasz Adama na plan serialu czy programu?

KATARZYNA CICHOPEK: Teraz rzadziej niż tuż po urodzeniu. Muszę powiedzieć, że obydwie ekipy – ,,Jak oni śpiewają” oraz ,,M jak miłość” – stworzyły mi cudowne warunki do tego, żebym mogła brać ze sobą Adasia i czuć się swobodnie. Nikt nie stwarzał problemów, kiedy musiałam dziecko nakarmić... Oczywiście nie robiłam tego kilka sekund przed wejściem na żywo na antenę.

GALA: Dlaczego? Zrobiłabyś furorę. Byłby hit!

KATARZYNA CICHOPEK: (śmiech, po którym Kasia improwizuje) ,,Bardzo państwa przepraszam, ale teraz małe karmionko i za chwilę zaczynamy dalszą część programu”.

GALA: Gdyby nie Marcin, nie mogłabyś pozwolić sobie na pracę już teraz.

 

KATARZYNA CICHOPEK: On mnie do niej motywuje, bo widzi, ile satysfakcji mi daje. Dba również o to, żebym nie rezygnowała ze swoich przedmacierzyńskich przyjemności. Ostatnio usłyszałam: „Kasiu, my mężczyźni musimy razem pobyć. Masz ochotę, idź na siłownię i się nie martw. Poza tym Adaś wciąż przebywa w towarzystwie kobiet… Potrzebne mu też męskie spojrzenie na życie”.

GALA: Widziałem Adasia. Spokojny, pogodny, nie grymasi. Jest też bardzo silny, fizycznie i psychicznie. Tę siłę ma po Was.

KATARZYNA CICHOPEK: Ma także charakter – to na pewno już mogę o nim powiedzieć. Jest bystry i bardzo pogodny. Rzadko płacze. Ma ogromną ciekawość świata – tak jak ja i Marcin. Mam już tyle marzeń. Chciałabym, żeby Adam podróżował z nami, poznał wiele rzeczy – tak jak kiedyś ja z moimi rodzicami. Niedawno pojechaliśmy do naszego ukochanego Zakopanego. Adaś widział Giewont.

GALA: Weszliście z nim na szczyt?

KATARZYNA CICHOPEK: Jeszcze nie, ale to tylko kwestia czasu. Widział go z dołu, z miasta. Powiedziałam wtedy do niego: ,,Synciu, gdybyś już chodził, to zabrałabym cię do Jaskini Mroźnej”.

GALA: Adam to pierwszy wnuk w Twojej rodzinie. Dziadkowie pewnie oszaleli na jego punkcie?

KATARZYNA CICHOPEK: Oni zwariowali. Wiem, że kochają go niemiłosiernie. Okazują to na każdym kroku. Zarówno u moich rodziców, którzy są dwa kroki od nas, jak i u rodziców Marcina, którzy mieszkają w Trójmieście, stopień szaleństwa jest podobny. Słyszymy tylko: ,,Kiedy możemy wpaść? Jak się czuje Adaś? Wysyłajcie nam zdjęcia, prosimy”.

GALA: Czułaś, że będziesz miała chłopca?

KATARZYNA CICHOPEK: Nic nie czułam. Oczywiście spekulowaliśmy.

GALA: Nie mieliście marzeń, życzeń dotyczących płci?

KATARZYNA CICHOPEK: Dla Marcina było ważne, że urodzę chłopca. ,,Syn, mój syn” – powiedział po narodzinach Adasia.

GALA: Dlaczego Adam?

KATARZYNA CICHOPEK: Bo takie imię nosił sławny klasyk. A poza tym to imię nie tylko polskie, ale międzynarodowe. Od kiedy studiowanie i praca za granicą stały się popularne, brzmienie imienia jest ważne. Polskie imiona przysparzają nie lada problemów, a Adam niemal wszędzie brzmi podobnie. Pasuje też do nazwiska Hakiel. Ponadto znamy jednego Adama, który bardzo dobrze nam się kojarzy.

GALA: Po urodzeniu syna stałaś się bardziej odpowiedzialna?

KATARZYNA CICHOPEK: Ja zawsze byłam odpowiedzialna. Teraz za to mam więcej lęków, obaw i znacznie częściej wybiegam w przyszłość – myślę o tym, co powinniśmy zrobić z Marcinem, żeby Adasiowi żyło się dobrze. Macierzyństwo zmieniło Twój stosunek do kreowanych postaci? Wyostrzył Ci się aktorski apetyt? Narodziny, macierzyństwo to kolejne doświadczenia. Im bardziej jest się w nie bogatym, tym łatwiej wcielać się w różne postaci. Pamiętam, jak grałam mamę w serialu, a faktycznie jeszcze nią nie byłam. Robiłam to wtedy intuicyjnie. Teraz zwracam uwagę na pewne niedociągnięcia w scenach macierzyńskich. Ostatnio nagrywaliśmy fragment, w którym moje serialowe dziecko spało, a obok przy stole siedział Kuba (Przemysław Cypriański – dop. red.) i kleił model samolotu. Pomyślałam: ,,Przecież to niedorzeczne. Jak malutkie dziecko może spać, kiedy ktoś używa bardzo cuchnącego modelarskiego kleju?”. Powiedziałam do realizatorów: ,,Słuchajcie, tak nie może być, że dziecko śpi przy takim zapachu, a ja jeszcze głośno dialoguję”. Sporo osób mówi mi, że po urodzeniu Adama jestem bardziej zdystansowana, że nabrałam pewności siebie przed kamerą. Twierdzą, że teraz bardziej im się podobam.

GALA: Gdybyś teraz usłyszała od reżysera czy producenta: ,,Kasiu, my już Tobie dziękujemy”, zniosłabyś to inaczej niż przed urodzeniem?

KATARZYNA CICHOPEK: Ja to już przeszłam, kiedy okazało się, że jestem w ciąży. ,,Jak oni śpiewają” nie mogłam prowadzić właśnie ze względu na brzuch. Ani zagrać Romy w ,,Tancerzach”. To była rola związana z tańcem, taka, o której marzyłam od lat. Wtedy myślałam`; ,,Jak to, przecież mogę funkcjonować zawodowo dobre kilka miesięcy !”. Było mi przykro. Ale dzisiaj inaczej na to patrzę. Mogło się dużo wydarzyć. Nie wszystko w programie czy na planie serialu da się przewidzieć. A my byliśmy z Adasiem bezpieczni w ostatnich tygodniach przed porodem, wyciszeni. Przygotowywaliśmy się.

GALA: Podejrzewam, że trudno Ci będzie chronić prywatność syna.

KATARZYNA CICHOPEK: Już nazwisko będzie mu utrudniało życie. Zamierzam być konsekwentna i nie zmienię zdania w sprawie pokazywania się wspólnie z Adasiem w prasie czy telewizji. Akceptuję pytania o to, co się u mnie dzieje, chętnie odpowiadam, choć nie zawsze mam na to czas. Nie chcę jednak chwalić się każdym szczegółem. Gdzieś ostatnio przeczytałam: ,,O, era brudnych pieluch się zaczęła”. Otóż się nie zaczęła. Pieluch ani ich właściciela nie pokażę. I choćby nie wiem, jakie było ,,ciśnienie”, na tym etapie nie zmienię zdania. Adaś jest zbyt malutki, by go wrzucać w wielki świat. Chcę, żeby jak najdłużej cieszył się normalnością, z dala od fleszy aparatów.

GALA: Możesz przestać grać i stracić program w telewizji, ale Adam jest i będzie.

KATARZYNA CICHOPEK: On jest moim największym sukcesem. Agata Młynarska powiedziała mi kiedyś: ,,Kasiu, wiesz co usłyszałam od mojego taty? Że najlepsze programy, jakie zrobiłam, to są moi dwaj synowie. Zobaczysz, że kiedy urodzi się Adaś, to on ci da szczęście nieporównywalne z niczym”.

GALA: Przed Wami wyjątkowe Boże Narodzenie. Pierwsze z Adamem.

 

KATARZYNA CICHOPEK: Kiedy pojawia się dziecko, wszystko nabiera nowego znaczenia. Pamiętam, że przez ostatnie lata przestaliśmy z Marcinem przywiązywać wagę do świąt. Zalatani, zajęci, choinkę kupowaliśmy w Wigilię. Zmęczeni siadaliśmy za stołem i marzyliśmy tylko o tym, żeby odpocząć. Nie było miejsca na świąteczny nastrój. Już tak nie chcę. Zamierzam przygotowywać się do świąt – długo wybierać prezenty, piec ciastka. To też zmienił w moim życiu Adam. Chcę, żeby czuł dobrze mi znany z dzieciństwa zapach świąt. Bo on już wszystko czuje, choć ma dopiero cztery miesiące. Niemowlę doskonale czyta emocje matki.

GALA: Po przyjściu na świat syna zmieniło się Wasze małżeństwo?

KATARZYNA CICHOPEK: Teraz mamy olbrzymią potrzebę spędzania czasu we troje. Ciągnie nas do domu. Wcześniej każde z nas krążyło po własnej orbicie, takie szalone mieliśmy tempo. Dziś wspólne wieczory są na wagę złota. ,,Byle zdążyć na kąpiel” – powtarzamy sobie.

GALA: Jak Ty się zmieniłaś?

KATARZYNA CICHOPEK: Jestem silniejsza.

GALA: Zaczniesz robić coś tylko dla syna?

KATARZYNA CICHOPEK: Nauczę się gotować.

GALA: Adam mógłby mieć rodzenstwo?

KATARZYNA CICHOPEK: Adaś musi mieć rodzeństwo.