Katarzyna Grochola ma na swoim koncie wiele udanych powieści, m.in "Nigdy w życiu", "Ja wam pokażę!" oraz "Trzepot skrzydeł" - które bardzo szybko stały się bestsellerami na polskim rynku. Za kilka dni na półki księgarni w całej Polsce trafi najnowsza książką Grocholi - "Przeznaczeni". Ostatnio córka autorki - Dorota Szelągowska - wyjawiła, że jej ojczym był alkoholikiem i pedofilem. To nie koniec sensacji. Okazuje się, że co nieco do wyznania ma też Grochola.

W rozmowie z magazynem "Gala" pisarka wyjawiła, że... regularnie chadzała do kasyna. Na szczęście nie chodzi o uzależnienie od hazardu, ale o zbieranie materiału do nowej powieści:

Robiłam badania terenowe do książki - jedna z bohaterek "Przeznaczonych" jest krupierką. Kasyno to trochę alegoria naszego losu. Tego, na co, liczymy, jakich wyborów dokonujemy. Czy jesteś po tej stronie stołu, gdzie rozdaje się karty, czy ktoś nam je rozdaje - powiedziała Grochola. 

Osoby, które Katarzyna Grochola poznała w kasynie, wywodziły się z różnych grup społecznych, w tym z mediów:

Osoby z pierwszych stron gazet, takie, które wpadają w piątek wieczorem się rozerwać, i takie, które straciły miliony. Widziałam mężczyzn chowających się przed szukającymi ich żonami, i takich, którzy przez trzy dni siedzą przy jednym stole - powiedziała pisarka. 

Grochola wyjawiła również, dlaczego tak bardzo chciała odwiedzić kasyno:

Pomysł na książkę pojawił się cztery lata temu. Chciałam sprawdzić, co czuje kobieta, która przychodzi tu codziennie, wydaje całą swoją pensję, by zmierzyć się z lękami, pragnieniami i obawami. I jak to rzutuje na jej życie. 


Cała rozmowa do przeczytania w najnowszej "Gali"