Jest Pani dziennikarką polityczną, a od trzech lat prezesuje też Fundacji TVN. Jak udaje się Pani pogodzić te obowiązki?

Bez problemu! Przychodzę do pracy wcześniej lub zostaję dłużej. Jako dziennikarka mam nienormowany czas pracy. Rano pędzę zwykle do Sejmu, a potem jest czas na sprawy Fundacji. Zdarzają się dni, kiedy muszę coś wybrać, ale generalnie udaje mi się to wszystko pogodzić. Jak pani wie, polityka jest moja pasją, a praca w Fundacji TVN Nie Jesteś Sam też szybko się nią stała. Uwielbiam obie te działalności. Dbam, aby w żaden sposób ich nie łączyć, i to też się udaje. Wspólny jest jedynie szyld TVN-u i budynek jako miejsce pracy, co ułatwia logistykę.

Trudno Panią ostatnio złapać, szykujecie kolejną odsłonę akcji "Kup Misia!". Kultowe już przytulanki powstają przy współpracy gwiazd i projektantów. Kogo w tym roku?

Tym razem zaprosiliśmy do stworzenia miśków takie gwiazdy jak Monika Olejnik, Kasia Sokołowska, Olivier Janiak, Kinga Rusin i Ania Lewandowska - pracują z wybitnymi polskimi projektantami. Przed rokiem miałam przyjemność współprojektowania jednego z misiów, a własne stworzyli wtedy także Maja Ostaszewska, Piotr Kraśko i Agnieszka Woźniak-Starak. Ta akcja stała się znakiem firmowym Fundacji. Misie to nie tylko prezent na Boże Narodzenie, one zostają z dzieciakami na długo.

Pieniądze ze sprzedaży pluszaków jak zwykle trafią do podopiecznych Fundacji. Do kogo przede wszystkim?

Pomagamy osobom chorym: dzieciom, rodzinom, seniorom. Wspieramy finansowo leczenie i kosztowną rehabilitację. Na przykład samotna matka wychowująca niepełnosprawnego umysłowo i fizycznie syna, która ma miesięcznie niewiele ponad 2 tys. zł, potrzebuje pieniędzy na turnusy rehabilitacyjne. Kilka razy w roku. Koszt jednego z nich to 4 tys. zł, skąd ona ma na to brać? Naszym celem jest systematyczne wspieranie potrzebujących w ich codziennych zmaganiach z chorobą. To może nie jest widowiskowe, ale ja wierzę w bezpośrednią pomoc ludziom, którzy nierzadko utracili nadzieję. 

Pomagacie także instytucjom.

Zadzwonili do nas szefowie szpitala w Łowiczu z dramatyczną informacją, że nie mają żadnego łóżka rehabilitacyjnego. Kupiliśmy kilka, choć wiem, że potrzebują więcej. Pomagamy SOR-om, bo tam przerażony chorobą człowiek po raz pierwszy styka się ze służbą zdrowia. Z Jurkiem Owsiakiem i WOŚP-em, bo ja wierzę w działania wspólne, a nie w rywalizację, kupiliśmy kolejną karetkę, która trafi na południe Polski. Od początku działania Fundacji pomogliśmy prawie 26 tys. osób. Sprawdziłam dziś kwotę i powiem z dumą, że robi wrażenie: przekazaliśmy chorym aż 86 292 255 zł! A to przecież nie wszystko, bo pomogliśmy też wielu oddziałom szpitalnym w całej Polsce. Teraz kończymy remont w szpitalu przy ulicy Banacha w Warszawie.

A dowiedziała się Pani o sobie czegoś nowego w roli prezeski Fundacji?

(uśmiech) Jestem emocjonalna. Zapalam się, nakręcam, chcę, jak to "newsowiec", zrobić wszystko szybko, natychmiast! A Fundacja wymaga cierpliwości i systematyczności. I nagle się okazało, że też tak potrafię, co dla mnie samej było w pewnym sensie zaskakujące.

rozmawiała Magdalena Kuszewska