Bardzo smutne wieści z branży medialnej. Nie żyje Katarzyna Litwiniak, znana i ceniona w środowisku producentka telewizyjna. Pierwsza żona aktora Jacka Rozenka, z którym doczekała się syna Adriana, zmarła w poniedziałek, 6 kwietnia, w stolicy Kataru, Doha, o godzinie. 16 polskiego czasu. Smutną wiadomość przekazała za pośrednictwem Facebooka jej przyjaciółka.

Kasia - niezwykła Marzycielka... Nie poddała się do samiutkiego końca - jak to Litwa. Jeszcze wczoraj rano o 09:16 mi odpisała, że nie może gadać, po czym dodała: teraz. Odeszła w Doha, ok 16:00 czasu polskiego. Maciej Skwierawski DZIĘKUJĘ, że do samego końca wspaniale się Kasią opiekowałeś. Wzięła ze sobą bagaż pełen miłości i więzi z nami, i jak Ją znam zielony kamyk Osieckiej na szczęście. I pewnie teraz zarządza na backstage'u nieba bo przecież nie usiedzi spokojnie na tyłku - czytamy we wpisie Anity Bartosik.

O śmierci Katarzyny Litwiniak poinformowała w mediach społecznościowych także aktorka Małgorzata Kosik.

Kochana Kasiu, byłaś bardzo silna i dzielna i bardzo wierzyłaś, że wyzdrowiejesz. Twoi przyjaciele, rodzina, znajomi...wszyscy wierzyliśmy, że wygrasz tę nierówną walkę. Zawsze będę ciepło Cię wspominać... Dziękuję Ci za naszą współpracę... Wyrazy współczucia dla Twoich najbliższych. Będzie Ciebie brakować - napisała przyjaciółka zmarłej.

Katarzyna Litwiniak od kilku lat walczyła z nowotworem. Pierwszą diagnozę - rak piersi - usłyszała, w 2016 roku. Po długim leczeniu, które obejmowało radioterapię, hormonoterapię i wiele innych zabiegów, wszystko wskazywało na to, że producentka wraca do zdrowia. Niestety, w lutym ubiegłego roku postawiono jej nową diagnozę - rozsiany przerzut raka do kości. Ratunkiem dla chorej miała być terapia protonowa w klinice w Monachium.

Zostałam zakwalifikowana, jest jeszcze dla mnie nadzieja! Jedyną przeszkodą są pieniądze. Mam tylko kilka tygodni, aby zebrać 170 000 zł. Muszę to zrobić, aby móc iść dalej. To bardzo dużo, a nie stanowi nawet całości kosztów mojego leczenia. Biorę Ribociclib (Kisqali), który pomoże zastopować rozwój rozsianych komórek. Miesięczna dawka kosztuje aż 10 600 zł. Jestem również pod opieką Instytutu we Wrocławiu, który dba o wzmocnienie mojego organizmu zapewniając leczenie uzupełniające – pochłania to kolejne 25 000 zł co dwa miesiące - pisała Litwiniuk.

W zorganizowaną przez Adriana Rozenka zbiórkę pieniędzy na niezwykle kosztowne leczenie jego mamy włączyła się wtedy m.in. Małgorzata Rozenek. Choć udało się zebrać potrzebną sumę i rozpocząć leczenie, choroba niestety okazała się zbyt silna.

Rodzinie i bliskim Katarzyny Litwiniak składamy serdeczne wyrazy współczucia.