Katarzyna Warnke została mamą w wieku 43 lat. Aktorka przyznaje, że jest to późny wiek na zajście w ciążę i zdaje sobie sprawę z wynikających z tego konsekwencji. Dodaje, że dziś macierzyństwo odbija się na wielu aspektach jej życia. W rozmowie z Sandrą Hajduk podczas naszej transmisji na żywo na Instagramie opowiedziała o tym, dlaczego nie korzysta z poradników dla młodych matek i polega na własnej intuicji, a także jakie zachowania dzieci są dla niej nieakceptowalne.

- Przede wszystkim ja nie wierzę w podręczniki. Ostatnio przeczytałam bardzo mądry tekst o skłonności do tego, aby dzieci rządziły naszym światem. W publicznych miejscach dzieci robią, co chcą. Ja byłam trochę inaczej wychowywana - my jako dzieci musimy się wpasować w ten świat, żeby nie przerywać mówiącym, nie krzyczeć w miejscach publicznych. Jestem zwolenniczką wychowywania dzieci dla świata i do świata, żeby były elastyczne i rozumiały gdzie są - wyznała aktorka.

Katarzyna Warnke o macierzyństwie: "Miałam w głowie jego cukierkowy obraz"

Kasia Warnke przyznała, że miała zupełnie inne wyobrażenie macierzyństwa. Nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wygląda połóg i jakie zmiany mogą zajść w ciele kobiety po porodzie:

- Udało mi się wrócić już do siebie, ale byłam przerażona kiedy mówiono mi, że to potrwa około roku. Macierzyństwo jest bardzo wyczerpujące. Sama miałam w głowie jego bardziej cukierkowy obraz. Nie wiedziałam o połogu, o tym co się dzieje po porodzie. Następuje dewastacja, kiedy wychodzi z ciebie dziecko. Jest się notorycznie niewyspanym, brakuje sił, jest burza hormonalna i trudno znaleźć równowagę jeśli chodzi o relacje w związku i siebie samego. Próba synchronizacji tego wszystkiego trwała u nas kilka dobrych miesięcy. 

Ja mam 43 lata, niewyspanie to dla mnie bardzo duże obciążenie, również jeśli chodzi o urodę. Wcześniej potrafiłam zadbać o siebie, regenerowałam się lepiej, w tej chwili ten czas muszę oddać swojej córce i to widać. Myślę, że to jest minus późnego macierzyństwa. U mnie ten powrót nie był taki dramatyczny, bo mi się nie zatrzymały żadne kilogramy.

Co prawda miałam problem z opuchlizną hormonalną, ale wcześniej miałam zdrowe nawyki - dobrze się odżywiałam, uprawiałam jogę - i moje ciało to chyba pamięta. Trafiłam na dobrą panią doktor, która zszyła mi mięśnie brzucha, o czym też się mało mówi. Po prostu ten brzuch po cesarce może różnie wyglądać i to zależy też od lekarza i jego dobrej woli.

Dlaczego Katarzyna Warnke nie pokazuje córki?

Warnke dodała również, że nie zamierza pokazywać córki ani w mediach społecznościowych, ani w prasie. Decyzję o dołączeniu do show-biznesu zostawia w całości jej samej:

- Nie publikuję zdjęć mojego dziecka. Mogę opowiadać o swoim stosunku do macierzyństwa, natomiast o niej milczę, bo to będzie jej wybór. Jak będzie chciała zostać celebrytką, proszę bardzo, pomogę jej z całego serca. W tym momencie nie chcę na dziecku "kręcić lodów".