Wschodząca gwiazda, znana z ról silnych, młodych kobiet, popularność zyskała wcielając się w główną postać - nastolatki Hannah Baker, w serialu "13 Powodów". Waleczna i niezwykle charyzmatyczna zarówno na ekranie, jak i poza nim, aktywnie włącza się w dyskusję na temat tolerancji i równości płci. 24-latka właśnie została ambasadorką marki L'Oreal Paris.

Sandra Hajduk: Co dla Ciebie znaczy bycie ambasadorką międzynarodowej marki?

Katherine Langford:  Przyszło nam żyć w surrealistycznych czasach, dlatego nie ukrywam, że moje myśli skupione są wokół sytuacji na świecie. Wieść o tym, że zostałam ambasadorką marki L'Oreal musiałam przez dłuższy czas trzymać w tajemnicy, czuję się zaszczycona, że w końcu mogę się tym faktem podzielić.

Jesteś znana z poświęcania się tematyce zdrowia psychicznego, dla mnie to również wyjątkowo ważny temat. Co napawa Cię największym lękiem, gdy myślisz o młodych ludziach XXI wieku?

Jak już wspomniałam, żyjemy w surrealistycznych czasach. Mam niezliczone pokłady szacunku względem młodego pokolenia. Z jednej strony jesteśmy bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek byliśmy, ludzie zaczęli głośno mówić o największych problemach tej planety. Z drugiej zaś strony nastąpiła pewna dehumanizacja naszych interakcji, musimy mierzyć się z poważnymi efektami naszych działań, które nie dotyczyły wcześniejszych pokoleń, takimi jak globalne ocieplenie. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, wierzę w imperatyw wzajemnej współpracy i walki o lepszą przyszłość.

Dlaczego postanowiłaś skupić się właśnie na temacie zdrowia psychicznego?

Mam szczęście, że jestem częścią projektów zajmujących się ekologią, równością czy właśnie zdrowiem psychicznym. To są przecież kwestie dotyczące nas wszystkich, trudno się o nie nie troszczyć. Myślę, że niezmiernie istotnym jest podtrzymywanie dyskusji o zdrowiu psychicznym. Zależy mi, by ludzie walczący z problemami natury psychicznej wiedzieli, że nie są sami.

Jesteś osobą z dużym potencjałem w mediach społecznościowych. Jak postrzegasz swoją rolę jako influencerki?

Zawsze starałam się w przemyślany sposób podchodzić do mediów społecznościowych. Zdaję sobie sprawę, że to, co i jak publikujemy na Instagramie czy Facebooku jest obciążone niemałą presją społeczną. Uznałam więc, że najlepiej będzie, jeśli w przestrzeni social mediowej będę po prostu sobą. Wiem też, że z posiadaniem konta na platformie społecznościowej wiąże się odpowiedzialność, dlatego staram się korzystać z nich w pozytywnym kontekście - gdy chcę jednoczyć moich fanów lub wspierać ważny społecznie temat.

Jakie są Twoim zdaniem jasne, a jakie mroczne strony mediów społecznościowych współcześnie?

Media społecznościowe mają wiele zalet i wad. Osobiście odkryłam w nich niezwykły sposób na jednoczenie się ludzi, na podnoszenie ważnych tematów nawet jeśli znajdujesz się na drugiej stronie świata. Jednocześnie uważam, że social media doprowadziły do dehumanizacji naszych relacji. Ludzie muszą zrozumieć, że po drugiej stronie jest człowiek. Media społecznościowe to również zaburzona rzeczywistość, dlatego ważne jest, by nie porównywać się do innych osób w sieci, bo to, co widzimy, często nie pokazuje rzeczywistości.

Sytuacja, w jakiej znaleźliśmy się teraz na świecie jest nie tylko bardzo smutna, ale też specyficzna. W jaki sposób Twoim zdaniem możemy pomóc ludziom, którzy walczą o swoje prawa, w skuteczniejszy sposób niż umieszczanie zdjęć na Instagramie?

Czasy są wyjątkowe, ale zawsze jest miejsce na pozytywną zmianę. Nie mogę wypowiadać się na temat systemowego rasizmu jako osoba, która została nim dotknięta, ale mogę udzielać mojej internetowej przestrzeni czarnoskórym osobom, które z nim walczą. Innym, skutecznym sposobem jest wspieranie finansowe rozmaitych ruchów społecznych czy po prostu edukowanie się. Dużo wiedzy można zdobyć np. na stronie #BlackLivesMatter.

Odchodząc od tematów społecznych - kto jest Twoim idolem, wzorem jeśli chodzi o zawód aktorki/aktora?

Mam ich wielu. Uwielbiam Cate Blanchett, Nicole Kidman, Heatha Ledgera, Margot Robbie, Toni Collette. Uwielbiam australijskich aktorów. Zawsze z podziwem spoglądałam na to, co robi Kate Winslet. Kiedy byłam młodsza i miałam poczucie, że nie pasuję na hollywoodzkiego wzorca gwiazdy, mówiono mi, że jestem właśnie jak młoda Kate Winslet. To był dla mnie ogromny komplement. To dawało mi nadzieję i legitymację, by znaleźć się w miejscu, w którym dzisiaj jestem.

Czy jesteś zdania, że pandemia zrewolucjonizuje branżę filmową?

Nie wiem wprawdzie, jak taka rewolucja miałaby wyglądać, ale to, że coś się zmieni, jest pewne. Świat tak bardzo się zmienił od początku pandemii, że trudno uznać, iż moglibyśmy wrócić do tego, co było wcześniej. Jeśli cokolwiek dał nam ten trudny czas, to sądzę, iż jest to perspektywa oraz szansa na pójście do przodu.