Kinga Rusin jeździ na nartach od lat. Gwiazda uwielbia sport, zaraziła tą miłością także swoje córki, Polę i Igę. Ostatni wyjazd w Alpy zakończył się jednak dla gwiazdy TVN dość poważnym wypadkiem na stoku. Dziennikarka, która załapała się na treningi z młodzieżową reprezentacją Włoch, ujawniła, że ma lekko naderwane dwa ścięgna i uszkodzoną kaletkę na ramieniu w stawie barkowym. Największe zamieszanie w internecie wywołały jednak słowa prowadzącej "Agent Gwiazdy" na temat "zmasakrowanej twarzy". Czy obrażenia Rusin były aż tak poważne?

ZOBACZ: AGENT GWIAZDY 3 Kinga Rusin wygadała się, kto będzie w finale programu?

Kinga Rusin miała wypadek na stoku

Gdy Kinga Rusin (46) zorientowała się, że jej wypowiedź na temat zdarzenia bardzo zaniepokoiła jej fanów, postanowiła doprecyzować kwestię swojej "zmasakrowanej twarzy". Prezenterka opublikowała zdjęcie bez makijażu na Instagramie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości.

No dobra, z tą "zmasakrowaną twarzą" może trochę przesadziłam, ale dla kogoś kto pracuje na wizji, nie wyglądało to zbyt optymistycznie - napisała Kinga Rusin w poście ze zdjęciem twarzy.

Co ciekawe, Kinga Rusin już wczoraj prowadziła "Dzień Dobry TVN". Gwiazda nie ukrywa, że swój promienny wygląd w głównej mierze zawdzięczała profesjonalnej pracy makijażystki.

Mam nadzieję że wczoraj w DDTVN nic nie było widać dzięki @olganejbauer_makeupartist. No i dziękuję wszystkim za troskę - czytamy na Instagramie.

Zdjęcia z pechowego wyjazdu na narty Kingi Rusin znajdziecie w naszej GALERII >>>