Kłótnia byłej prowadzącej "Dzień dobry TVN" i gwiazdy serialu "Zawsze warto" rozpoczęła się przed kilkoma dniami, kiedy w sieci pojawił się obszerny wywiad Weroniki Rosati dla jednego z portali, w którym otwarcie skrytykowała Kingę Rusin za jej słynną relację z oscarowego afterparty sprzed roku. W odpowiedzi dziennikarka przypomniała plotki o rzekomym związku aktorki z Harveyem Weinsteinem, na co 37-latka zagroziła pozwem za naruszenie dóbr osobisty.

ZOBACZ: Kinga Rusin odpowiada na przytyk Weroniki Rosati: "Ja nie komentowałam twojej relacji z Harveyem Weinsteinem"

Konflikt między Rusin i Rosati zaostrza się

Wszystko wskazuje na to, że sprawa szybko się nie skończy. W czwartek obie panie ponownie skierowały kilka gorzkich słów pod swoim adresem. Rosati zarzuciła prezenterce za pośrednictwem mediów społecznościowych między innymi, że ta "obrzuca ją błotem" powołując się na wiadomości z "plotkarskich serwisów". 

Pani Rusin pisze "była relacja Rosati-Weinstein", powołując się na materiały plotkarskich serwisów. Nie wiem dlaczego. Dla medialnego rozgłosu, przypomnienia o sobie, z nudów? Uderza we mnie, nie mając żadnej realnej wiedzy na temat, który porusza. Pisze "Rosati udaje ofiarę". Pani Rusin oczekuje na moją reakcję. Doczeka się jej w stosownym czasie. Na pewno jednak nie odbędzie się to w takiej formie, jaką w kontaktach ze mną przyjęła Pani Rusin - oznajmiła. 

Na odpowiedź Kingi Rusin nie trzeba było długo czekać. Założycielka marki kosmetycznej "Pat&Rub" zaznaczyła, że niezależnie od tego, czy atakuje ją mężczyzna, czy druga kobieta, zawsze stanowczo reaguje na przejawy takich zachowań. 

W moim życiu najwięcej złego doświadczyłam od kobiet, a najwięcej dobrego... też od kobiet. Czy przez to, że kobiety wbijały mi często przysłowiowe sztylety straciłam wiarę w feminizm? Nie! Ale daleka jestem od wywieszania na sztandarach haseł o "kobiecej solidarności" czy "siostrzeństwie". Czy jako kobieta, matka córek wspierająca na wiele sposobów inne kobiety, mam jednocześnie przymykać oko, gdy to właśnie jakaś kobieta mnie atakuje i to publicznie? Nadstawiać policzek? Niedoczekanie - wyznaje.

Jeżeli ktoś mnie atakuje, nie patrzę na płeć. Siła kobiety polega na tym, że nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać, nie da się ustawić w jakichś schematach społecznych czy środowiskowych oczekiwań, będzie walczyć o to, w co wierzy i o swoje dobre imię. Feministyczna wybiórczość nie pozwalająca kobiecie konfrontować się z kobietą, a jedynie z mężczyzną jest tak samo ograniczająca i zniewalająca jak każda inna opresja. Nie dam się teraz z kolei wsadzić w jakąś płciową poprawność. Nazywam rzeczy po imieniu. Każda kobieta ma też wrogów-kobiety i spotyka się z wrogim działaniem innych kobiet. Zdarza się to wszędzie: w pracy, wśród znajomych czy w showbiznesie, na oczach wszystkich. Wtedy trzeba walczyć o swoje, bez pardonu - czytamy w dalszej części. 

SPRAWDŹ: Kinga Rusin odpowiada na groźbę pozwu od prawników Weroniki Rosati: "Widzę, że Rosati udaje ofiarę i dąży do konfrontacji"

Na koniec 50-latka zwróciła do Pauliny Młynarskiej i Karoliny Korwin-Piotrowskiej, które publicznie opowiedziały się po jednej ze stron.

PS. Gdzie było siostrzeństwo, Karolina, Paulina, Weronika, gdy mnie linczowano w zeszłym roku (nie mówię o śmieszkowaniu), wylewano na mnie hektolitry hejtu i pomyj, gdy kłamano, że jest jakiś światowy skandal (tylko w Polsce pisano takie brednie), gdy wszyscy z lubością łykali te bzdury jak pelikany, bo mogli się na mnie wyżywać do woli?

Weronika, zapewne też w duchu siostrzeństwa, z poczuciem holiłudzkiej wyższości, nawiązała do tego w wywiadzie dwa dni temu, sprytnie posługując się insynuacjami, chociaż wielokrotnie (wspólnie z prawnikami) tłumaczyłam, że narusza to moje dobra osobiste. I ona mi będzie mówić o hejcie? I ona mi będzie teraz wywlekać hasło „nigdy nie będziesz szła sama” (przywłaszczając je sobie zresztą od Strajku Kobiet, choć w żadnym stopniu nie dotyczy ono jej sytuacji). Kto sieje wiatr, zbiera burze - dodaje.

CZYTAJ TEŻ: Paulina Młynarska broni Weroniki Rosati w konflikcie z Kingą Rusin. "Dowalanie drugiej kobiecie poniżej pasa"