Kinga Rusin i jej zdjęcie z Adele, od czasu oscarowej nocy jest tematem numer jeden we wszystkich mediach plotkarskich. Chociaż dziennikarka zarchiwizowała selfie i nie zobaczymy go już na jej Instagramie, nadal krąży w sieci i jest szeroko komentowane na całym świecie. Na temat fotografii powstało też wiele internetowych memów. Kinga Rusin co prawda opublikowała już post wyjaśniający, dlaczego zdjęcia z wokalistką nie znajdziemy na jej profilu, ale mimo to postanowiła kontynuować temat i dodała kolejne oświadczenie. - Siedzę przed komputerem w L.A. i zaśmiewam się z memów powstałych na kanwie mojej relacji. Tak, moje przygody były jak z bajki i są wręcz niewiarygodne. Sama mam ochotę te memy tworzyć. Ale najśmieszniejsze jest to, że to co opisałam jest prawdą. Życie tworzy niesamowite scenariusze. Nie wierzycie? Niech będzie, że mi się przyśniło, jeśli oczywiście lepiej się poczujecie - zaczęła dziennikarka.

Oświadczenie Kingi Rusin w sprawie zdjęcia z Adele

Rusin w poście wyjaśniła, że pisząc relację z imprezy starała się być bardzo ostrożna i nie chciała zdradzić zbyt wielu szczegółów. Nie przekazała w niej też niektórych prywatnych informacji, które zasłyszała. Dodała, że wszystko co pokazała na Instagramie "jest zgodne z dziennikarskimi regułami gry w USA". - Oczywiście naraziłam się wielu osobom w Los Angeles takim materiałem. Ale taka jest cena pisania tekstów insiderskich. I trzeba trochę odwagi. Dziennikarze cały czas wszystkim się narażają. Bardziej narażam się myśliwym czy Ministerstwu Środowiska. Więc na pewno nie będę się przejmować ewentualnym zakazem wstępu na imprezy w USA. A miłą nagrodą są zaproszenia udzielenia wywiadów w światowych telewizjach.

Dziennikarka dodała, że długo będzie wspominała tę noc i jest dumna, że udało jej się dostać na imprezę Beyonce i Jaya-Z, o której marzyły setki reporterów z całego świata. 

ZOBACZ TEŻ: KINGA RUSIN skasowała zdjęcie z Adele: "To było szaleństwo, którego nie przewidziałam"