Kinga Rusin ma klasyczny, kobiecy styl. Uwielbia beże i szarości, stawia na ponadczasowe dodatki, kupuje w sklepach słynących z wysokiej jakości tkanin i szycia. Dziś dziennikarka uchodzi za jedną z najlepiej ubranych Polek w mediach. Ale nie zawsze tak było. Jak przyznaje w "Gali", po urodzeniu dzieci Rusin zupełnie przestała interesować się modą. Zależało jej tylko na tym, by ubranie było wygodne oraz by się nie gniotło. Z kolei na planach programów rozrywkowych, jak np. "You can dance", Kinga bezkrytycznie oddawała się w ręce stylistek. Dziś dziennikarka ma dystans do tego, jak wówczas wyglądała:

Nagły skok oglądalności tego show musiał być związany z moimi niezwykłymi strojami, którymi wygrywałam rankingi najgorzej ubranych osób w tym kraju. Tydzień w tydzień! - śmieje się w "Gali".

Rusin tłumaczy, że w ogóle nie skupiała się wówczas na tym, jak wygląda. Zależało jej za to na tym, by jak najlepiej wypaść na wizji pod względem merytorycznym, by być naturalną i emanować pozytywną energią.

Myślenie o ciuchach czy fryzurze mnie rozpraszało. Moja garderoba mieściła się w kamperze, gdzie nawet nie było lustra, w którym mogłam się zobaczyć od góry do dołu. Mądra producentka, która nie znosiła moich stylizacji, przyznała mi później, że nie mogła mi trzy minuty przed wejściem na wizję powiedzieć: „Jak ty wyglądasz???”, bo to by mnie zdenerwowało i nie poprowadziłabym dobrze programu.

Obecnie Kinga wie już, jakie kolory i fasony jej służą, zna atuty swojej urody i sylwetki. Jeśli zaś chodzi o programy telewizyjne, od lat pracuje ze stylistką Agnieszką Kornacką. To ona wybiera jej zestawy do "Dzień Dobry TVN" oraz proponuje wieczorowe stylizacje na doroczny bal Fundacji TVN "Nie Jesteś Sam". Rusin tłumaczy, że w swojej szafie wcale nie ma aż tak dużo rzeczy, jak wszyscy myślą, bo stroje do programów nie należą przecież do niej. Ale podkreśla, że bardzo dba o zawartość swojej garderoby:

Wszystkie rzeczy trzymam w pudełkach, uporządkowane według koloru i stylu, przekładam je pachnącymi papierkami i sięgam po nie, kiedy trzeba - opowiada Kinga.

A co jest najbardziej luksusową rzeczą w szafie Kingi Rusin? Torebka. Jednak poza wartością materialną, ma ona też dla dziennikarki wartość sentymentalną.

Prezent od Marka, torebka Chanel, cały czas w pudełku. Wiem, jestem nienormalna, ale wciąż nie jestem w stanie jej rozpakować. (śmiech) Kiedyś w końcu się przełamię…

Więcej o stylu Kingi Rusin przeczytasz w "Gali"