Elżbieta II na spotkanie z Donaldem Trumpem założyła tiarę chroniącą przed złem! Poniedziałkowy bankiet, który zorganizowano z okazji wizyty prezydenta USA w Wielkiej Brytanii, nie obył się bez kontrowersji. Jak już pisaliśmy, na wydarzeniu w Pałacu Buckingham pojawiła się domniemana kochanka księcia Williama, którą księżna Kate kazała podobno wykluczyć z królewskiej elity. Jakby tego było mało, o bankiecie jest głośno również z innego powodu. Wszystko przez tiarę królowej Elżbiety, którą monarchini założyła na spotkanie z Donaldem i Melanią Trump. Królowa miała na sobie birmańską tiarę z rubinów i diamentów, która została wykonana na jej zamówienie przez House of Garrand w 1973 roku. Rubiny były prezentem ślubnym dla królowej od ludu Myanmar (dawniej znanego jako Birma). Klejnoty te są niezwykle rzadkie i zostały zakazane w USA na początku prezydentury George'a W. Busha jako część sankcji wobec Myanmaru za reżim wojskowy. W 2016 r. prezydent Obama zniósł te sankcje oraz zakaz używania rubinów.

Tiara królowej Elżbiety II na spotkaniu z Donaldem Trumpem

Tiara królowej Elżbiety II ma specjalne właściwości. Jak twierdzą twórcy korony jej 96 rubinów ma znaczenie symboliczne, ponieważ w birmańskiej kulturze mówi się, że kamienie te chronią przed złem i chorobami. W internecie już zdążyła rozpętać się dyskusja, czy królowa celowo wybrała tę tiarę na spotkanie z prezydentem i jego rodziną, którzy są znani z kontrowersyjnych decyzji oraz wypowiedzi. Przypomnijmy, że np. kilka dni przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii, Donald Trump nazwał Meghan Markle "wredną"...

Królowa Elżbieta II już wcześniej wkładała tę tiarę na oficjalne okazje, m.in. podczas państwowej kolacji w 2009 roku z Pratibhą Patil, ówczesnym prezydentem Indii.

Zobaczcie zdjęcia ze spotkania Elżbiety II i Donalda Trumpa obejrzycie w naszej galerii --->