Krystyna Janda jest gwiazdą nowej "Gali". Wybitna polska aktorka filmowa i teatralna, pisarka, założycielka Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury, kobieta, dla której Polska to coś więcej niż ojczyzna. Dlatego ostatnio bardzo się o nią martwi. Janda opowiedziała "Gali", co ją smuci, dziwi i zaskakuje w dzisiejszej Polsce. Opowiedziała o fali nienawiści, jaka często rozlewa się pod jej zaangażowanymi postami na Facebooku (fanpage gwiazdy obserwuje ponad 340 tysięcy osób). Oraz o tym, że się nie podda i będzie nieustannie walczyć, bo kocha swój kraj. W Warszawie Janda od lat prowadzi Teatr Polonia. Jak wyznaje w "Gali", dopóki będzie miała publiczność, nie przestanie grać. A o tą nie musi się martwić. Podczas spektakli sale teatru są pełne do ostatniego miejsca. Przeczytaj najciekawsze fragmenty wywiadu z Krystyną Jandą w "Gali".

Krystyna Janda - wywiad w "Gali"

Ostatnie lata przyniosły zdziwienie, że nie wszyscy myślimy tak samo, że się różnimy, że niektórzy mają  w sobie tyle złości, wcale nie są dobrzy, choć tak nam się wydawało. Na przykład pisałam, że czekam na wakacje, bo jadę do Włoch,  i dostawałam fangę – że mnie stać na wyjazdy za granicę, że jestem egoistką i tak dalej.

Od dwóch lat w ogóle już nie piszę na tematy osobiste. Dlaczego? Mam poczucie, że żyję wśród wilków. Że ludzie są nieprzychylni.  Że ci, którzy zawsze byli z nami, ze mną, też się wycofali, bo dostawali po głowie. Nagle zdałam sobie sprawę, że tak właśnie wygląda Polska, że tak naprawdę wyglądają Polacy.

Przypomniało mi się wszystko, co usłyszałam na temat Polski okresu międzywojennego, gdy nasze społeczeństwo było podzielone na narodowców i ludzi otwartych. Wiele z tego, co się wówczas działo – ze sztuką, literaturą i społeczeństwem – zaczęło mieć zabarwienie brunatne. I to teraz znów wyszło. Poczułam, że apetyt na ten faszyzm – bo inaczej tego nazwać nie można – na całkowitą nietolerancję, który został zahamowany przez wojnę, teraz nagle na nowo wybuchł.

Mam od dwóch lat z wieloma moimi znajomymi poczucie wspólnoty w klęsce, w rozczarowaniu. I również poczucie winy.

Ja po prostu jestem... jakbym była chora od dwóch lat. Kiedy słyszę takie, przepraszam za wulgarność: „Kurwo, wypierdalaj  z tego kraju!”, zwyczajnie wydaje mi się, że to niesprawiedliwe.  Co więcej, nie domyślam się nawet za co.

Facebook Krystyny Jandy

Nagle okazało się, że to, co mnie porusza  i co udostępniam innym, czyli mój poranny wybór wiadomości, artykułów z mediów, jest dla nich ważne. Spędzam nad tym  dwie–trzy godziny dziennie.

- Traktuje to Pani jako misję?  - pyta Aldona Sosnowska-Szczuka, autorka wywiadu.

Tak, absolutnie. Ale bez przekonania, że jestem kimś wyjątkowym. Wielu ludzi tak robi w internecie, nie chcą być sami z „opresją”, w jaką wprowadziły  ich czasy, z niepokojem. Misja? Tak, tak jak mój zawód, Fundacja, której poświęcam ca- ły swój czas i dorobek całego życia. Trudno  to inaczej traktować. Za dużo temu oddaję.  I nie żałuję.

 A ostatnio, jak do mnie ktoś napisał – bo już się wszystko wszystkim myli – „komunistyczna kurwo”, odpowiedziałam: „Zgadzam się na kurwę, ale nie zgadzam się na komunistyczną”.

- Proszę tak nie mówić, bo może za dwa lata wszystko się zmieni...

Nie. Nie będzie wolnych wyborów. Czeka nas  kilka–kilkanaście lat… absolutnie niesprawiedliwego kraju.

Krystyna Janda o show-biznesie

Mnie nie bawi cały ten zewnętrzny świat show-biznesu i tego rodzaju „błyszczenie”. Nie wiem, jakoś nie umiem i nie lubię. Zawsze  tak było, ale teraz mam pozycję, która mi na to pozwala

Cały wywiad z Krystyną Jandą w "Gali" przeczytacie od poniedziałku, 20 listopada. Polecamy!