Z najnowszego rankingu opublikowanego przez ILGA Europe wynika, że Polska jest najbardziej homofobicznym państwem w Europie. Nasz kraj zajął niechlubne, bo ostatnie miejsce w rankingu mierzącym poziom równouprawnienia osób LGBT. Czy w rzeczywistości jest tak samo? Zapytaliśmy o to Krzysztofa Śmiszka - posła Lewicy IX kadencji, a prywatnie partnera Roberta Biedronia. Cały wywiad, który został przeprowadzony z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii, znajdziecie poniżej. 

Igor Szulim: 17 maja 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia usunęła homoseksualizm z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób – jak od tego czasu zmieniła się sytuacja społeczna i prawna osób LGBT w Polsce?

Krzysztof Śmiszek: Na pewno mamy do czynienia z ewolucją. To co wydawało się w Polsce niemożliwe staje się realne. Coraz częściej osoby znane – politycy, aktorzy, artyści publicznie ujawniają swoją orientację seksualną. Jeszcze kilka lat temu było to niewiarygodne i niespotykane. Osobiście na ostatnie 30 lat patrzę z dużym optymizmem. Pomimo aktualnej sytuacji społeczno-politycznej w naszym kraju, warto podkreślić, że homoseksualność nie jest już tematem tabu. Parę lat temu osoby wywodzące się ze środowisk LGBT nie mogły mówić otwarcie o swoich prawach, problemach oraz chociażby o własnej wizji świata. Przeszliśmy bardzo wiele - złych i dobrych rzeczy, ale te 30 lat walki z homofobią dały nam ogromną siłę, której już nikt nie zatrzyma. Niezależnie od tego, jaka partia będzie sprawowała rządy w Polsce, nikt nie cofnie procesu emancypacji środowisk LGBT który zaczął się kilkadziesiąt lat temu, a osoby, które wyszły z przysłowiowej szafy, dzięki pomocy różnorodnych organizacji pozarządowych oraz wsparciu i działalności odważnych polityków już nigdy do niej nie wrócą.

Jeżeli patrzy Pan na zeszłoroczne wydarzenia z Białegostoku, to uważa Pan, że z każdy rokiem Polska oddala się od Zachodu?

Od 2015 roku jesteśmy niestety świadkami radykalizacji postaw homofobicznych. Przez ostanie pięć lat mamy do czynienia z sytuacją, w której nietolerancja, agresja i nienawiść zostały wpisane do oficjalnej agendy działań polskich władz. To na homofobii dzisiejszych obóz rządzący buduje swoją siłę polityczną. Brutalny atak na zeszłoroczny marsz w Białymstoku najprawdopodobniej był odpowiedzią sił konserwatywnych na postępującą z każdym rokiem społeczną emancypację środowisk LGBT. W 2019 mieliśmy do czynienia z bezprecedensową sytuacją, w której pod tęczową flagą maszerowali mieszkańcy nie tylko największych polskich metropolii, ale także mniejsze miasta, jak Gniezno czy też Płock. Jeżeli spojrzymy jednak na obecną sytuację mniejszości seksualnych pod kątem prawnym to mamy do czynienia z pewnym regresem.

Kolejne kraje wprowadzają związki małżeńskie osób tej samej płci. Czy jest szansa, że kiedykolwiek taka chwila nastąpi w Polsce? Podczas ostatniej debaty prezydenckiej tylko jeden z dziesięciu kandydatów opowiedział się za małżeństwami jednopłciowymi.

Jako prawnik muszę powiedzieć, że Konstytucja RP wręcz zachęca do tego, żeby uregulować w końcu kwestię małżeństw jednopłciowych. Żadne przepisy zawarte w polskiej ustawie zasadniczej, która ma charakter włączający, a niewyłączający, nie stoją na przeszkodzie, aby unormować sytuację prawną związków tej samej płci w naszym kraju. Nie chciałbym podawać przykładu państw typu Szwecja, Dania czy Holandia, gdzie małżeństwa jednopłciowe i związki partnerskie są czymś naturalnym i funkcjonują od dawna. Spójrzmy chociażby na kraje zbliżone kulturowo do Polski. W Czechach, Słowenii, Chorwacji, ale także na Węgrzech ten standard cywilizacyjny został już osiągnięty. Dlatego z dużym smutkiem przyjmuję postawę np. Szymona Hołowni, który mówi, że jeżeli wygra wybory prezydenckie i trafi do niego ustawa o małżeństwach homoseksualnych to ją zawetuje. Natomiast kandydatka Koalicji Obywatelskiej, Małgorzata Kidawa-Błońska twierdziła, że to nie jest czas na takie dyskusje. Rafał Trzaskowski, choć jest prezydentem liberalnej Warszawy jest członkiem PO - partii, która zawsze cofa się w ostatniej chwili, kiedy przychodzi moment na "sprawdzam" w kwestiach praw człowieka. Mamy do czynienia z dziwną sytuacją, kiedy społeczeństwo jest gotowe na tego typu rozwiązania, a większość polityków zachowuje się jakby żyło jeszcze w latach 90. Według najnowszych badań ponad 60% Polaków opowiada się za możliwością wprowadzenia związków partnerskich. I rzeczywiście w tegorocznej kampanii wyborczej mamy do czynienia tylko z jednym kandydatem na urząd głowy państwa (Robert Biedroń – przyp. redakcja), który mówi wprost, że równość to równość i czas dorównać europejskim standardom.

Czy Polska jest gotowa na prezydenta bądź też premiera wywodzącego się ze środowisk LGBT? Na świecie coraz częściej osoby homoseksualne zajmują wysokie stanowiska państwowe, np. obecnym szefem rządu w Irlandii jest zadeklarowany gej.

Oczywiście, że Polska jest gotowa na prezydenta wywodzącego się ze środowisk LGBT, tylko politycy i część mediów nie jest jeszcze na to przygotowana. Wspomniał pan redaktor o Irlandii, ale spójrzmy co się wydarzyło w bardzo konserwatywnej Serbii. Funkcję premiera objęła tam Ana Brnabić, która została pierwszą jawnie homoseksualną osobą w serbskim rządzie. W Polsce mamy do czynienia z takim problemem, że nasza klasa polityczna nadal mentalnie tkwi w latach 70-80. jeśli chodzi o tę kwestię. Jednak od tego są politycy lewicowi, np. tacy jak ja. Nie ukrywam swojej orientacji i jestem w Sejmie po to, żeby pokazywać innym osobom homoseksualnym, że polityka i wysokie stanowiska w państwie są także dla nich.

Czy nadal spotyka się Pan z dyskryminacją na tle homofobicznym?

Społecznie już nie. W Sejmie także nie widzę ze strony prawicy otwartej homofobii. Czasami podczas ostrej debaty padnie kilka niemiłych słów, ale to na pewno nie jest już ta sytuacja, z którą przeżywał Robert Biedroń, kiedy po raz pierwszy dostał się do polskiego parlamentu. Natomiast dostaje od czasu do czasu hejterskie wiadomości, z którymi sobie jakoś radzę. Mam nawet wierną "fankę" w Stanach Zjednoczonych, która regularnie raz w miesiącu przesyła do mnie najbardziej obrzydliwe listy pięknie wykaligrafowanym pismem, w których mnie bardzo obraża. Jednak dodam, że skłamałbym, że jestem ofiarą hejtu homofobicznego w Sejmie, ale to nie oznacza, że w Polsce mamy do czynienia z rajem dla osób ze środowisk LGBT. Co z tego, że ktoś nie obraża mnie oficjalnie na mównicy sejmowej, kiedy tak naprawdę ci sami politycy nie chcą, żebym ja i inne osoby homoseksualne miały równe prawa w życiu społecznym.

Co powiedziałby Pan tym osobom, które ciągle żyją w przysłowiowej szafie bojąc się z niej wyjść?

Nigdy nikogo nie będę namawiał na siłę na coming out. To musi być bardzo świadomie podjęta decyzja. Kiedy się na to zdecydujemy należy pamiętać także o swoim zdrowiu i bezpieczeństwie. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że życie w strachu nie jest dobre. Oczywiście strach ma wielkie oczy, ale jak już zdecydujemy się na taki krok to poczujemy olbrzymią ulgę, wolność i komfort psychiczny. Ja nazywam to wręcz „psychiczną higieną”. Dlatego jeśli uważasz, że ujawnienie swojej orientacji będzie w miarę bezpieczne, sytuacja rodzinna ci na to pozwala to zrób to. Ja namawiamy wszystkich do tego, żeby żyć pełnią życia. Powinniśmy czerpać z niego pełnymi garściami, a chowając połowę siebie w przysłowiowej szafie pozbawiamy siebie takiej szansy.

ZOBACZ TAKŻE: Krzysztof Śmiszek - kim jest partner Roberta Biedronia?