Książę Harry i Meghan Markle wystąpili podczas szczytu JPMorgan, na którym obecni byli miliarderzy, celebryci, byli politycy oraz biznesmeni. Według mediów, za pojawienie się na wydarzeniu, mówcy mogli otrzymać nawet 775 tysięcy funtów. Podczas swojego przemówienia książę Harry po raz pierwszy ujawnił, że od kilku lat uczęszcza na terapię, która ma pomóc mu w walce z traumą po śmierci matki - księżnej Diany, która zginęła w wypadku samochodowym w 1997 roku.

Meghan i Harry w Miami

Harry miał 28 lat, kiedy zaczął zmagać się z traumą spowodowaną śmiercią matki. Wyznał, że od dawna również czuł się "uwięziony" w rodzinie królewskiej i nie chciał, aby tak samo czuli się zarówno Meghan Markle, jak i ich syn Archie. Zaznaczył jednocześnie, że jego relacja z królową Elżbietą jest jak najbardziej w porządku. - Harry poruszył także temat Megxitu, mówiąc, że chociaż było to bardzo trudne dla niego i Meghan, nie żałuje ich decyzji o ustąpieniu ze stanowiska wyższych członków rodziny królewskiej, ponieważ chce chronić swoją rodzinę. Nie chce, aby Meghan i ich syn Archie poszli poprzez to, co on w dzieciństwie.

W spotkaniu w Miami wzięli udział m.in. legenda koszykówki Magic Johnson, narzeczony Jennifer Lopez - Alex Rodriguez  oraz miliarder Robert Kraft, przyjaciel Donalda Trumpa. Nie wiadomo, czy para książęca otrzymała wynagrodzenie za wystąpienie na wydarzeniu, ani czy ewentualne honorarium przekazała na cele charytatywne.