Grecka księżniczka Maria Olympia ma zaledwie 19 lat i jest daleką krewną Harry’ego. To, że kilkakrotnie widziano ich na tych samych przyjęciach i że poznała ich ze sobą księżniczka Beatrice, wystarczyło, aby tabloidy wysnuły wniosek o nowym romansie księcia. Harry stał się bowiem dla brytyjskiej i australijskiej prasy brukowej męskim odpowiednikiem starej panny, która nie marzy o niczym innym, tylko o zawleczeniu do ołtarza obiektu swoich westchnień. Przez ostatnie lata w takich właśnie medialnych rolach obsadzano Jennifer Aniston i Cameron Diaz, podczas gdy hulającym solo Jake’owi Gyllenhaalowi czy George’owi Clooneyowi zazdroszczono braku rodzinnych obowiązków i kawalerskiego stylu życia. Harry zgodnie z tradycją, która wymaga od członków rodziny królewskiej wypełniania obowiązków publicznych i uwicia gniazda pełnego uroczych bobasów, traktowany jest tak samo, jak kiedyś byli traktowani jego brat i ojciec. Książę Karol ożenił się z Dianą, gdy miał 33 lata i od dłuższego czasu nosił etykietkę zatwardziałego kawalera i playboya. William miał przynajmniej tę samą narzeczoną od czasu studiów, ale ze ślubem zwlekał tak długo, że Kate Middleton dorobiła się przydomka Waity Katie (Czekająca Kasia). Latka lecą – sugerują tabloidy – i nie przystoi, żeby książę Harry zbyt długo chodził samopas. Najwyższa pora – wytykają – aby się ustatkował. Chociaż nie wiadomo po co, bo korona mu już przecież nie grozi. A obowiązki w stosunku do monarchii wypełnia z nawiązką.

 

Bunt i wdzięk

Idylla wczesnego dzieciństwa Harry’ego nie trwała długo. Zajętych matkę i ojca często zastępowały oddane nianie, do których nie było warto za bardzo się przywiązywać, bo wtedy znikały. Dorastał w domu, w którym albo panowała głucha cisza, albo było słychać krzyki kłócących się rodziców. Jeśli wierzyć Penny Junor, autorce nowej biografii Harry’ego, sytuacja poprawiła się dopiero wtedy, gdy książę Karol wyprowadził się z Pałacu Kensington. Ale z punktu widzenia jego młodszego syna – nie na długo. Starszy, William, wyjechał do Eton i chłopcy widywali się jedynie co kilka tygodni. Harry został sam z załamaną i upokorzoną Dianą, która – być może nieświadomie – zrobiła z syna swojego powiernika. Jego własny wyjazd do Eton byłby ulgą, gdyby nie poczucie, że powinien się opiekować matką. W szkole na początku nie było zresztą łatwo: Harry był kiepskim uczniem, a na domiar złego udawał bufona. Ten mechanizm obronny nie pomógł mu w zdobyciu popularności. Nieustannie porównywany do swojego sympatycznego brata prymusa błyszczał wyłącznie 
w sporcie – każdy chciał go mieć w swojej drużynie rugby. 

Gdy Diana zginęła w wypadku samochodowym w Paryżu, Harry miał 12 lat. Cały świat patrzył, jak 
z bratem, ojcem i królową babką szli za trumną księżnej ulicami Londynu. Przed bólem i stratą nie było się gdzie schronić. Mimo troskliwej opieki nauczycieli, ojca i opiekunek Harry skończył szkołę z zaledwie dwoma, nie najlepiej zdanymi egzaminami końcowymi. 

 

O ile szybko stało się jasne, że sympatyczny rudzielec nie przyniesie rodzinie chwały na polu naukowym, na niwie towarzyskiej odnosił same sukcesy. Niestety, nie takie, o jakie chodziłoby Windsorom. Przychylnie patrzyli na jego wyczyny w grze w polo, ale zakrapiane imprezy, które urządzał w wiejskiej posiadłości ojca, stały się legendą okolicy. W lokalnym pubie znali go wszyscy i nawet gdy książę nie był jeszcze pełnoletni, nikt nie odmówił mu sprzedaży alkoholu. Jego zdjęcia na balu przebierańców, na którym bawił się w kostiumie nazisty, trafiły na czołówki gazet. Miarka się przebrała, gdy książę Karol przyłapał go na paleniu marihuany. Uświadomił wówczas Harry’emu, że niektóre rzeczy są w jego wypadku wykluczone, i zaanagażował syna w prace na rzecz ośrodka dla uzależnionej młodzieży, wspieranego przez fundację Prince’s Trust. 

W londyńskich kręgach nastolatków z bogatych i arystokratycznych rodzin Harry brylował. Nie było modnego klubu, z parkietu którego nie schodziłby jako ostatni. Nigdy nie narzekał też na brak powodzenia u dziewczyn: dowcipny, uroczy i nieco nieprzewidywalny podrywał i kelnerki, i znane modelki. Żadna z nich nie opowiedziała prasie o swoich przygodach z księciem. „Jeśli jesteś porządnym człowiekiem – a Harry jest – i tak jak on traktujesz kobiety z szacunkiem, będą dyskretne. Jest przystojny, ma błysk w oku i dobry gust do dam – podobnie jak jego ojciec”, mówiła o nim biografce Harry’ego Sandy Henney, była sekretarz prasowa księcia Karola. „To jeden z najmilszych dzieciaków, jakich spotkałam, i lojalny przyjaciel. No i kto z nas nie lubi buntowników?”.

 

Blondynki i maszyny

Jego pierwszej prawdziwej miłości Chelsy Davy nie obchodził książęcy tytuł Harry’ego. Uznawała go raczej za wadę, która nie pozwalała ani chłopakowi, ani jej na normalne życie w Wielkiej Brytanii. W rodzimym Zimbabwe, gdzie jej ojciec urządza na swoim terenie kontrolowane polowania, liczyły się inne cechy niż przynależność do rodziny królewskiej: ambicja, lojalność i chęć cieszenia się życiem. Tu Harry sprawdzał się na wszystkich frontach. Brytyjska prasa widziała w bogatej Afrykance rozpieszczoną dziewczynkę, która spędza życie na imprezach. Ale choć Chelsy pewnie nigdy sama nie pościeliła łóżka, była znakomicie wykształcona, miała nienaganne maniery i w przeciwieństwie do wielu dziewczyn z londyńskiej socjety potrafiła jeździć konno na oklep, żeglować i koczować 
w buszu z pająkami pod poduszką. Po sześciu latach związku z Harrym i nieustannego zmagania się ze śledzącą ją na każdym kontynencie prasą wybrała jednak prywatność. A książę – wojsko. 

Do akademii wojskowej Sandhurst poszedł rok po ukończeniu Eton. W Australii pracował razem z kowbojami przy zaganianiu bydła, a w Afryce odwiedził między innymi sierociniec w Lesotho. Przerażony tamtejszą nędzą zaraz po powrocie do Anglii poszedł po radę do ojca, który podpowiedział mu, by założył własną fundację charytatywną. Tak narodziła się działająca do dziś Sentebale, która wspiera najuboższe dzieci w tym afrykańskim kraju. 

 

Armia zrobiła z niego mężczyznę. Tu nie było miejsca na brawurę, popisy, przekraczanie kolejnych granic. Harry zdobył prawdziwych przyjaciół, których nie obchodził cywilny status „kadeta Walesa”. Mógł się wykazać sprawnością fizyczną, nareszcie był w czymś dobry i będąc jedym z wielu – normalny. Pierwsze 44 tygodnie to pobudki o świcie, czyszczenie broni, polerowanie butów jak lustra i ścielenie łóżka pod linijkę. A do tego wykańczające treningi (15 proc. naboru odpada już po kilku dniach). Po dwóch latach zdobył szlify oficerskie. Kiedy przełożeni uznawali, że jego wybryki podczas londyńskich weekendów nie przystoją mundurowemu, dostawał zakaz przepustek i dodatkowe obowiązki. 

Odwołane w ostatniej chwili wysłanie go na misję w Iraku było dla księcia ciosem. Trafił jednak na 10 tygodni do Afganistanu, blisko linii frontu. Walczyłby tam dłużej, gdyby australijski tabloid bezmyślnie nie wyjawił  miejsca, w którym stacjonowała jego jednostka. Harry to cel dla wroga i nie można było narażać życia innych żołnierzy. Wrócił do domu przed czasem, ale dowódcy przekonali go, żeby został w wojsku na kolejne dwa lata i przeszedł trening na pilota helikoptera. Okazało się, że ma do tego talent, wstępny kurs ukończył z drugą lokatą i zaoferowano mu szkolenie na pilota najbardziej zabójczej maszyny na polu walki – wartego 45 milionów funtów apache’a. Uczący go wojskowi byli jednomyślni: książę okazał się najzdolniejszym, najbardziej zdeterminowanym i jednym z najlepszych pilotów, z którymi przyszło im pracować. Podczas kolejnej misji w Afganistanie, której szczegóły są wojskową tajemnicą, Harry miał okazję sprawdzić swoje umiejętności w akcji i – zgodnie z oczekiwaniami – nie zawiódł. Ale wcześniej popisał się w starym stylu na innym polu. 

Zdjęcia księcia w stroju Adama (nie licząc afrykańskiego naszyjnika i bransoletki z paciorków) obiegły wszystkie tabloidy. Impreza na basenie w Las Vegas, dokąd pojechał przed wyjazdem do Afganistanu, okazała się fatalna w skutkach. Balujący z kumplami i grupą nieznajomych dziewczyn Harry dał się namówić na partię rozbieranego bilarda, nie wiedząc, że jedna z dam robiła zdjęcia telefonem.  

Furii rodziny królewskiej i jego dowódców nie dało się ukryć. „Oficer armii brytyjskiej nie pokazuje się publicznie bez ubrania – sekcja 64, nieodpowiednie zachowanie!”, skomentował to dowódca sztabu generalnego, lord Dannatt. Kiedy opadły pierwszy emocje i rozczarowanie beztroską księcia, pojawiły się głosy, że 27-letni mężczyzna w przededniu wyjazdu na wojnę może sobie przecież trochę poszaleć. W końcu nikomu nie stała się krzywda, to tylko wygłupy.  

 

Pomoc i poświęcenie

Po powrocie z afgańskiej misji Harry rzucił się w wir pracy. Zainicjował zawody sportowe Invictus dla niepełnosprawnych weteranów, pracował jako wolontariusz w Ministerstwie Obrony, doradzając w sprawach  byłych żołnierzy. Swój czas dzielił pomiędzy trwający dwa lata związek z Cressidą Bonas – córką brytyjskiego biznesmena milionera – a coraz liczniejsze obowiązki powierzane mu przez królową. W czerwcu zeszłego roku odszedł z wojska, bo reprezentowanie Korony za granicą i liczne akcje charytatywne pochłaniały zbyt wiele czasu. Królowa Elżbieta chętnie bowiem wysyła wnuka na wizyty zagraniczne, na które sama nie ma już siły (jego wyjazd na Karaiby był wielkim sukcesem, podobnie jak każdy pobyt w Australii). Harry ma talent do zjednywania sobie sympatii, a przede wszystkim energię, którą 89-letnia monarchinii musi oszczędzać. 

Cressida, podobnie jak wcześniej Chelsy Davy, prawdopodobnie nie wytrzymała ciągłego czytania o swoim życiu w prasie i w internecie. Przyszłość z coraz bardziej zajętym Harrym wcale nie rysowała się lepiej. O ile członkowie rodziny królewskiej od urodzenia są przyzwyczajeni do życia pod lupą poddanych i mediów, ich partnerzy znoszą to z trudem. Książę z zazdrością patrzy więc na życie swojego starszego brata, któremu udało się zbudować z Kate rodzinę, jakiej sami nigdy nie mieli: stabilną i szczęśliwą. W każdej wolnej chwili odwiedza ich w posiadłości w Norfolk, chętnie spędza czas ze swoim bratankiem George’em i małą Charlotte, ale sam nie jest gotowy do wicia rodzinnego gniazda, na razie też nie ma z kim. Zupełnie niespodziewanie stał się jednak opoką dla królowej i księcia Filipa, po którym przejął sporo obowiązków reprezentacyjnych związanych z armią. Czy to naprawdę koniec barwnych wybryków buntowniczego księcia? Jeden z jego najbliższych przyjaciół, który rozmawiał z biografką Harry’ego, wcale nie jest tego pewien. „On może sprawić, że monarchia przetrwa kolejne 200 lat, albo że jutro zadrży w posadach. Harry to skarb, ale całe szczęście, że nie będzie królem”.