Nie jest łatwo czekać na śmierć matki, by przejąć po niej funkcję, ale Karol był do tego przygotowywany od dziecka. I niczego bardziej nie pragnie niż korony. „Jestem niecierpliwy, mój czas się kończy", powiedział kiedyś dziennikarzowi. Jeden z historyków rodziny Windsorów pisze: „Gna go desperacka ambicja wstąpienia na tron, niezależnie od konsekwencji dla kraju i monarchii". Tymczasem jego ojciec, zmarły właśnie książę Filip, stwierdził parę lat temu, że żyją z Elżbietą tak długo, aby ich syn nie doczekał się koronacji. To był żart, jednak może kryć się w nim część prawdy. Karol jest zawzięty, wybuchowy, nielubiany przez swoich pracowników, a także nieprzyzwoicie rozrzutny - pisze Tom Bower w książce „Zbuntowany książę", która ukazała się w 2018 r. w Wielkiej Brytanii. Jedna wyprawa księcia po piwo do hrabstwa Kumbria, 400 km od Londynu, kosztowała 19 tysięcy funtów. Królowa, gdy udaje się do swojej letniej rezydencji, kupuje bilet kolejowy za 50 funtów.

Podróże Karola są takie drogie, bo zawsze, nawet na weekend, zabiera nie tylko własne ortopedyczne łóżko z materacem, ale też wszystkie meble z sypialni oraz osobisty sedes. Dotyczy to również wyjazdów zagranicznych. Do Hongkongu dodatkowo spakował cały serwis obiadowy. Agenci ochrony wszędzie noszą za nim jedwabną poduszkę, bo dokądkolwiek pojedzie, siada tylko na niej. Książę szczególnie upodobał sobie luksusowy rządowy airbus, którym mogą latać też członkowie rodziny królewskiej. Tylko jedna jego podróż z żoną Camillą do Indii, Singapuru i Malezji pochłonęła ponad 360 tysięcy funtów. William i Kate w podobną trasę udali się samolotem rejsowym, co kosztowało 25 tysięcy funtów. Gdy w 1997 r. Karol pierwszy raz w życiu nie poleciał pierwszą klasą, był zszokowany. „Tak wygląda koniec imperium", napisał.

Mądrość znachorów

Jeśli zostanie królem, pałacowa służba nie będzie miała lekko. Wszystkie jego ubrania trzeba prać ręcznie, starannie prasować nawet sznurowadła oraz cerować bieliznę osobistą, bo książę lubi nosić to, co sprawdzone. Od doradców i sekretarzy oczekuje, by zachwycali się jego nawet najbardziej absurdalnymi pomysłami. Na stanowiskach utrzymują się ci, którzy najgorliwiej potakują, najgłębiej się kłaniają i najgłośniej śmieją się z jego żartów. Wymaga, by współpracownicy byli dostępni o każdej porze. Jako dziecko był przyzwyczajony, że służba spełnia wszystkie jego zachcianki i nie rozumie, dlaczego zespół, który jest niewielki, nie zawsze natychmiast reaguje na jego żądania. Jeśli coś idzie nie po jego myśli, robi awantury, rzuca dokumentami. Potrafi zwolnić pracownika z dnia na dzień z powodu niewielkiego zaniedbania. Na swoim ślubie z Camillą wpadł w szał, kiedy zobaczył, że kanapki są pokrojone w kwadraty, a nie w trójkąty, jak polecił. Najgorszy humor ma wtedy, gdy dostaje faktury. Uważa, że praca dla niego to zaszczyt, dlaczego więc ma za nią płacić?

Do wybuchowego charakteru dochodzą poglądy, od których eksperci łapią się za głowę. Głosił zalety lewatywy z kawy, jest wielkim zwolennikiem homeopatii, która już wiele lat temu została wyłączona z oficjalnej medycyny jako zupełnie nieskuteczna. Sugerował nawet, że zioła mogą leczyć raka. Naciskał na Królewskie Towarzystwo Medyczne, by zalecało w onkologii terapie alternatywne. „Przez wieki były praktykowane przez ludowych znachorów, których prowadziła mądrość tradycji", tłumaczył. Książę nie lubi zmian. Lobbował za tym, by w Londynie nie powstawały budynki projektowane przez mistrzów nowoczesnej architektury, m.in. Franka Gehry'ego. Zainicjował letnią szkolę dla nauczycieli, by przedyskutować kwestię kształcenia na Wyspach. Apelował, aby nie ulegać modzie i nie uczyć pisania SMS-ów, a większy nacisk kłaść na nauczanie historii i tradycji.

Kolejną burzę wywołał, gdy w 2004 r. zakwestionował rządowy plan zwiększenia liczby młodzieży z wyższym wykształceniem. Członkowie rodziny królewskiej nie powinni wypowiadać się w sprawach, które należą do rządu i parlamentu, tymczasem książę wysyłał swoje pomysły do ministerstw, a nawet premierów. Jego listy nazywano „notatkami czarnego pająka", od charakteru pisma, ale też zawiłych myśli. Wprawił w osłupienie opinię publiczną, gdy wyszło na jaw, że zwrócił się do premiera Tony'ego Blaira z propozycją, aby „rolnicy zostali uznani za mniejszość, taką jak czarni i geje". Wzburzony poseł Partii Pracy oznajmił wtedy: „Płacimy komuś, by wyciskał Karolowi pastę do zębów na szczoteczkę, za to on ma się trzymać z daleka od polityki!". Książę miał szczere intencje, postulował, by objąć rolników specjalną ochroną, ale wyszło, jak wyszło. „On chce dobrze, tylko nie zawsze potrafi to przekazać, jest niecierpliwy, pochopnie formułuje myśli", mówią osoby z jego otoczenia.

Część brytyjskich dziennikarzy pisze, że Karol to wizjoner, inni nazywają go zarozumialcem, który uważa, że zawsze ma rację tylko dlatego, że jest następcą tronu. Ci, którzy go chwalą, podkreślają jego zaangażowanie w sprawy środowiska, m.in. w walkę z globalnym ociepleniem i ochronę lasów tropikalnych. Ci, którzy drwią, twierdzą, że jest oderwany od życia, i powtarzają pałacową opowieść, jak przestraszył się na widok substancji, którą pokryta była sałatka. Camilla spokojnie mu wyjaśniła, że to folia spożywcza, Karol nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział. 

Trudne relacje z synem

Zna się natomiast świetnie na rolnictwie. Z całą powagą głosił, że należy rozmawiać z roślinami, żeby lepiej rosły. Już na studiach pisał, że woli towarzystwo natury niż innych osób:

„Jestem odludkiem. Jeśli przebywam wśród ludzi, kryje się w tym fałsz i wiem, że oni to czują". 

Ponad 30 lat temu stworzył firmę spożywczą Duchy Originals, która sprzedaje m.in. ciasteczka, bekon i konfitury. Wszystkie produkty są ekologiczne. „Chcę inspirować ludzi, by interesowali się tym, co jedzą i skąd to pochodzi", mówi. Cały dochód przekazuje na pomoc dla bezrobotnych i bezdomnych młodych ludzi. O pięknym geście księcia opowiadają właściciele restauracji Tatarska Jurta na Podlasiu. Gościł tam w 2010 r. podczas wizyty w Polsce. Kiedy w 2018 r. restauracja spłonęła, przysłał właścicielom serdeczny list oraz czek, kwota darowizny nie została ujawniona, ale pomoże odbudować lokal.

Częściej jednak następca tronu jest krytykowany. Wypomina mu się, że był oschłym ojcem dla swoich synów. To nie do końca prawda, po śmierci Diany otoczył ich troskliwą opieką i nigdy nie pozwalał, by źle mówiono o ich matce. Ale też okazał się małostkowy i wymógł na królowej, by po rozwodzie Diana straciła tytuł Jej Królewskiej Wysokości. Skutek był taki, że zgodnie z dworskim ceremoniałem musiała w pałacu kłaniać się swoim synom. Karol i Diana byli nieszczęśliwi w zaaranżowanym małżeństwie, trudno znaleźć bardziej niedobraną parę. Ona nie znosiła wszystkiego, co on lubi: wsi, gry w polo, deszczu, zamku w Balmoral w Szkocji i samotnego spędzania czasu.

Książę od zawsze kochał Camillę, poznał ją jako 22-latek. Nie potrafił jednak przeciwstawić się swoim rodzicom, którzy uważali, że Camilla nie jest dla niego odpowiednią partią. Ona potem wyszła za mąż, on się ożenił, jednak nigdy nie przestali romansować. W końcu królowa wyraziła zgodę na ich małżeństwo, ale nie przyszła na ceremonię, o co Karol ma do niej wielki żal. Elżbieta II nigdy nie przepadała za Camillą, a poza tym, jako głowa Kościoła anglikańskiego, nie chciała być na ślubie rozwódki. Żonę księcia z dystansem traktują też William i Harry, nie tylko dlatego, że zdradzał z nią ich matkę. Camilla mówiła o Kate Middleton „ładna, ale głupia" i namawiała Karola, by nie dopuścił do jej zaręczyn z Williamem.

Relacje ojca ze starszym synem są dziś napięte. Karol obsesyjnie studiuje rankingi popularności, w których William zawsze z nim wygrywa. Nie rozumie, dlaczego tak jest, i użala się nad sobą. „Nikt nie ma pojęcia, jakim piekłem jest bycie księciem Walii", powiedział w filmie dokumentalnym. Z zazdrości zaczął krytykować syna, że za mało angażuje się w reprezentowanie monarchii. William i Kate, rodzice trójki dzieci, rzeczywiście ograniczyli liczbę przecinanych wstęg i denerwują się, gdy książę próbuje im wydawać polecenia, jakby już był królem. Być może Karol w końcu doczeka się upragnionej korony. Parę lat temu pojawiły się spekulacje, że królowa abdykuje. Już dała do zrozumienia, że przekaże władzę swojemu synowi, a nie wnukowi. Choć ponad połowa Brytyjczyków chętniej widziałaby na tronie Williama, muszą zacząć się przyzwyczajać do myśli, że dystyngowaną i pragmatyczną Elżbietę II zastąpił kapryśny i ekscentryczny Karol. 

tekst: Katarzyna Dolińska

ZOBACZ TEŻ: Oto co będzie się działo w Wielkiej Brytanii po śmierci księcia Filipa. Zapowiadają się wielkie zmiany