To może tylko chwyt marketingowy, by tuż przed 16. rocznicą tragicznych wydarzeń w paryskim tunelu i tuż przed premierą filmu fabularnego „Diana” podnieść poziom emocji. Ale odżyły także wątpliwości co do rzetelności przeprowadzonego w 1997 roku śledztwa. Francuskiej policji oraz inspektorom ze Scotland Yardu bardzo zależało na jak najszybszym zamknięciu sprawy. Rozwiedziona z następcą brytyjskiego tronu księżna Walii, matka przyszłego króla Williama Windsora, była bardzo niewygodna dla królewskiego dworu.

Jej spontaniczność, temperament, niekonwencjonalny styl życia irytowały, gdy była żoną księcia Karola, ale przysparzały monarchii sympatii zwykłych ludzi. Gdy Diana poszła własną drogą, stała się morderczą konkurencją nie tylko dla Camilli Parker Bowles, swej brzydszej i nielubianej następczyni u boku księcia Walii, ale również dla królowej Elżbiety II.

Miłość w cieniu tragedii

Ostatnie dwa lata przed śmiercią były najbardziej intensywne w całym życiu Diany Spencer. To wtedy zakochała się w pakistańskim kardiochirurgu Hasnacie Khanie. Poznali się w Royal Brompton Hospital w Londynie, gdzie księżna przyszła odwiedzić jednego z przyjaciół, który przeszedł operację serca. To było niemal dokładnie dwa lata przed tragicznym wypadkiem. Diana i Hasnat zostali kochankami, choć zachowywali się dyskretnie i prasa niewiele mogła wytropić. To się jednak mogło szybko zmienić, bo Diana bardzo chciała wyjść ponownie za mąż. Hasnat wahał się, więc księżna pojechała po błogosławieństwo do mieszkającej w Lahore matki lekarza. Ale pakistańska rodzina była sceptycznie nastawiona do wchodzenia w bliskie relacje z najbardziej rozpoznawalną kobietą świata. A doktor Khan na myśl o czekających go przejściach z prasą i fanami Lady Di poprosił ukochaną o to, by jednak pozostali na stopie przyjacielskiej. To dlatego zrozpaczona i upokorzona Diana związała się, na złość Hasnatowi, z arabskim playboyem Dodim Al-Fayedem, z którym zginęła 31 sierpnia 1997 roku, uciekając przed goniącymi ich na motocyklach paparazzi. Chyba że rzeczywiście była to misterna akcja SAS – brytyjskich sił specjalnych. Tak podobno twierdz  „Żołnierz N”, były snajper, o którym stało się głośno w związku ze sprawą procesu jego kolegi i byłego współlokatora Danny’ego Nightingale’a, skazanego za nielegalne posiadanie broni na rok aresztu wojskowego. „Żołnierza N” zaś skazano na dwa lata więzienia. O tym, że brał on udział w zamachu na Dianę, wiemy od jego teściów, którzy zdemaskowali go w liście wysłanym do dowódcy elitarnej jednostki. Szef Scotland Yardu określił to jako „nonsens na miarę potwora z Loch Ness”, ale pod naciskiem opinii publicznej musi zbadać sprawę. Czy Diana została zamordowana? – pyta tymczasem w nagłówkach prasa na całym świecie. Jaka była prawda, być może nie dowiemy się nigdy...

Materiał na film

Dla Brytyjczyków Diana i tak zawsze pozostanie królową ludzkich serc. A we wspomnieniach będzie piękną damą, która jako pierwsza spontanicznie przytulała chore dzieci w afrykańskich szpitalach i odważnie wkroczyła na pole minowe w Angoli, by wstrząsnąć światem i poprowadzić skuteczną kampanię przeciwko używaniu w konfliktach min przeciwpiechotnych. Taką właśnie Lady Di zobaczymy 20 września w kinach. Film skupia się na ostatnich 24 miesiącach jej życia i pokazuje, jak Diana przechodziła przemianę z rozczarowanej pałacowym, sztywnym życiem księżnej w dojrzałą, pewną siebie, samodzielną kobietę, która potrafi gorąco kochać.

 

Księżną w „Dianie” zagrała Naomi Watts, która wcieliła się w swoją bohaterkę z pełnym zaangażowaniem. Zgoliła brwi, przez sześć tygodni uczyła się arystokratycznego sposobu mówienia, a nawet – co zdradziła w rozmowie opublikowanej w brytyjskiej edycji „Vogue’a” – rozmawiała z Dianą w swoich snach. Aktorka, nominowana dwukrotnie do Oscara (za „21 gramów” w 2004 roku, a w tym roku za „Niemożliwe”), jest przykładem tego, że determinacja i pracowitość popłacają. Choć w Australii, gdzie się wychowała, była popularną gwiazdą seriali telewizyjnych (m.in. grała w „Zatoce serc”), po przeprowadzce do Los Angeles długo nie mogła znaleźć pracy. Żeby z czegoś żyć, zatrudniła się jako opiekunka do dzieci u swojej bardziej utytułowanej australijskiej przyjaciółki – Nicole Kidman. Z artystycznego niebytu wydobył ją David Lynch, dając rolę w „Mul-holland Drive”. Potem była superprodukcja Petera Jacksona „King Kong” i kameralny film „Poznasz przystojnego bruneta” Woody’ego Allena. Jednak dopiero „Diana” może ją unieśmiertelnić.

Brytyjska rodzina królewska dyskretnie monitorowała scenariusz. Gdy producenci zapewnili, że nie pojawi się na ekranie ani książę Karol, ani Camilla Parker Bowles, w ramach życzliwej pomocy udostępnili filmowcom na zdjęcia ogrody pałacu Kensington, gdzie „prawdziwa” Diana lubiła uprawiać rano jogging. Księciu Williamowi film się spodobał, a kreację Naomi Watts ocenił wysoko. Obraz w reżyserii Olivera Hirschbiegela bardzo go wzruszył.

Być jak Lady Di

Diana zginęła w wieku 36 lat. William ma dziś 31 i coraz lepiej rozumie zarówno dylematy, przed którymi stanęła jego matka, jak i swoje własne wybory. Jego żona, księżna Kate, ma w sobie wiele z tamtej Diany. Mniej przypomina uroczą, zaróżowioną z emocji 20-latkę, która została żoną brytyjskiego następcy tronu w 1981 roku, a dużo podobieństw łączy żonę księcia Williama z odważną i pełną współczucia Dianą z okresu, o którym opowiada film Hirschbiegela. Tak jak Diana Kate nie boi się wyrażać własnych opinii, nie do końca zbieżnych z linią prezentowaną przez konserwatywny brytyjski dwór. Jej kłopoty z zajściem w ciążę czy łzy podczas pożegnania z wylatującym na Falklandy Williamem komentował cały świat. Decyzję o urodzeniu dziecka w zwykłym szpitalu, a nie w pałacu, podjęła tak samo jak Diana. Jej związek z Williamem jest partnerski – taki, o jakim marzyła Diana, ale książę Karol nie był na to gotowy. Dla Williama Kate zrezygnowała z własnej kariery, ale nie z ambicji, by uczynić świat lepszym. Dzielnie towarzyszy mężowi w wyjazdach na drugi koniec świata i zawsze stara się, by być kimś więcej niż tylko żoną syna następcy tronu. Zawsze doskonale ubrana, nosi nie tylko drogie stroje od najlepszych projektantów, ale również tanie sukienki z siecówek, na które stać zwyczajne kobiety. Spotyka się z liderami politycznymi, prowadzi akcje charytatywne i wspiera potrzebujących. Niechętna jej prasa sugeruje, że w ten sposób chciała jeszcze bardziej wkraść się w łaski Williama, a po urodzeniu syna, księcia George’a, to się zmieni i Kate zacznie korzystać z przywilejów przysługujących księżnej Cambridge. Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że William dostrzegł w niej tę samą aurę inteligencji i dobroci, która otaczała Dianę. Kate nie musi niczego udawać, grać... Ona po prostu, tak jak Lady Di, jest sobą. Brytyjczycy to doceniają. W rankingach popularności Kate figuruje wysoko, a razem z Williamem uznawani są za wzorcową parę królewską. Dużo jednak będzie zależało od tego, jaką Kate okaże się matką. Diana obdarzała synów niespotykaną na królewskim dworze czułością. Zabierała na swoje wyjazdy do najuboższych krajów Trzeciego Świata, by uwrażliwić ich na ludzką biedę. William i Harry, mimo wszystkich różnic między nimi, są spontaniczni, uczuciowi i daleko im do sztywnego wizerunku typowych brytyjskich arystokratów. Może dlatego że Diana dbała, by zawsze byli blisko normalnego życia. Kate ma łatwiej – pewne szlaki zostały już przez Dianę przetarte. No i ma u swego boku Williama, który ją wspiera i akceptuje jej poglądy. Ale czasy są znacznie trudniejsze. Terroryzm, wojny i większe poczucie zagrożenia uniemożliwiają pewne spontaniczne gesty, które dla Diany były całkiem naturalne. Kate ma potencjał, by jeszcze bardziej, niż to zrobiła Diana, ocieplić wizerunek monarchii. Razem z Williamem na pewno żałują, że Lady Di już nie ma na świecie. Byłaby cudowną babcią. I z pewnością ucieszyłaby się z faktu, że to wybranka jego syna sprawiła, że tron królowej ludzkich serc nie jest już pusty.