Haya to szósta, do niedawna ulubiona żona emira Dubaju, szejka Muhammada ibn Raszida. Jest przyrodnią siostrą króla Jordanii, do szkół chodziła w Londynie, na Oxfordzie zrobiła dyplom z filozofii, polityki i ekonomii. Ma brytyjskie obywatelstwo, przyjaźni się z członkami rodziny królewskiej i politykami. W 2007 roku jako pierwsza kobieta została Ambasadorem Dobrej Woli ONZ. Znakomicie jeździ konno, reprezentowała Jordanię w skokach przez przeszkody na igrzyskach olimpijskich w Sydney. „W siodle czuję się wolna. Zwierzęta nikogo nie udają, przy nich zapominam o moich tytułach”, powiedziała. Co roku pojawiała się na słynnych wyścigach Epsom Derby oraz w Ascot, gdzie witała ją królowa Elżbieta. Dzięki tej pasji poznała szejka Muhammada, właściciela najbardziej prestiżowych stajni na świecie.

Księżna Haya uciekła z Dubaju

Księżna Haya i emir Dubaju pobrali się w 2004 roku, ona miała 29 lat, on 54. Gdy dwa lata później został władcą Dubaju, postanowił, że Haya będzie jego nieformalną ambasadorką, chciał pokazać światu nowoczesną twarz. Jednak choć kobiety nie muszą tam zasłaniać włosów, na tym ich swoboda się kończy. Nie mogą kształcić się, pracować, wyjść za mąż ani podróżować bez zgody mężczyzny: ojca, męża lub brata. Haya w wywiadzie dla pisma „Emirate Woman” powiedziała kiedyś:

„Nikt nie może wpakować nas do klatki, bo wszystkie urodziłyśmy się wolne”.

Było to jednak pobożne życzenie. O losie kobiet w rodzinie panującej decyduje władca absolutny – emir.

Więzienie i tortury

Haya ukryła się z dziećmi w Europie prawdopodobnie przerażona tym, co spotkało dwie córki jej męża. W 2000 roku 19-letnia księżniczka Szamsa uciekła podczas rodzinnych wakacji w Wielkiej Brytanii. Po kilku tygodniach porwano ją z ulicy w Cambridge i wywieziono do Dubaju. Została skazana na osiem lat więzienia, od tej pory nikt jej nie widział. Jeszcze bardziej dramatycznie wyglądały losy księżniczki Latify. Pierwszy raz uciekła z Dubaju, gdy miała 16 lat, złapano ją na granicy, spędziła 3 lata w więzieniu. Drugą próbę podjęła w wieku 33 lat, w marcu ubiegłego roku, na jachcie. Jednak po 8 dniach została zatrzymana u wybrzeży Indii i oddana ścigającym ją komandosom z Dubaju. Jej przyjaciele zamieścili wtedy w sieci film, jaki wcześniej nagrała:

„Uciekam, bo mam dosyć życia w złotej klatce, bo chcę studiować, bo marzę o tym, żeby budzić się rano i robić, co chcę. Żywcem mnie nie wezmą, więc jeśli oglądacie to nagranie, albo jestem martwa, albo w fatalnej sytuacji”.

Opowiadała, że gdy trafiła do więzienia za pierwszą ucieczkę, na rozkaz ojca była torturowana. Gdy świat zaczął się domagać informacji o Latifie, szejk oznajmił, że księżniczka nie uciekła, tylko została porwana, a teraz znów jest szczęśliwa z rodziną. W budowaniu tej wersji pomagała mężowi Haya. Ściągnęła do Dubaju swoją przyjaciółkę, byłą prezydent Irlandii i komisarz ds. praw człowieka ONZ, a ta obwieściła, że księżniczka choruje psychicznie, ale dochodzi do siebie, otoczona troskliwą opieką. I pokazała kilka zdjęć, na których Latifa, opuchnięta, wyglądała na zamroczoną lekami.

Prawdopodobnie Haya najpierw wierzyła mężowi, ale w końcu poznała prawdę o Latifie i zaczęła bać się o swoje dzieci, zwłaszcza o 11-letnią córkę Jalilę. Ona, gdy była w jej wieku, rozpoczęła edukację w Wielkiej Brytanii. Jednak Haya jest Jordanką, a emir Dubaju nie pozwala na kształcenie za granicą swoich córek. Po ucieczce żony i dzieci opublikował na Instagramie słowa:

„Zdrajczyni, zdradziłaś najcenniejsze  zaufanie. Nie obchodzi mnie, czy jesteś żywa czy martwa”.

Brzmi to jak groźba. Haya złożyła w Londynie pozew rozwodowy i chce wyłącznej opieki nad dziećmi. Mieszka przy Kensington Palace Gardens, jednym z najdroższych adresów świata, gdzie znajdują się rezydencje ambasadorów i miliarderów, ma tam dom wart około 100 milionów dolarów. Uciekając, zabrała kilkadziesiąt milionów w gotówce, ale to pewnie nie martwi jej męża, którego majątek wycenia się na 16 miliardów. Pobyt Hai w Wielkiej Brytanii wywołuje ból głowy tamtejszych władz, bo Londyn ma świetne relacje z Dubajem. Natomiast dla Muhammada ukaranie małżonki, a zwłaszcza odzyskanie syna i córki, będzie sprawą honoru. Zgodnie z muzułmańskim prawem kobieta po rozwodzie musi zostawić dzieci mężowi, tylko on może decydować o ich miejscu pobytu. Emir to potężny władca, żaden rząd nie chce mu się narazić. Jest jednak mało prawdopodobne, by umożliwiono mu porwanie żony. Co nie zmienia faktu, że Haya nie może czuć się bezpieczna.