Eksperci od spraw marketingu śmieją się, że w karierze nie jest w stanie przeszkodzić jej chyba nikt i nic. Ani pogłębiający się kryzys gospodarczy ani cąża. Gisele Bündchen po raz kolejny została okrzyknięta przez magazyn „Forbes” najlepiej zarabiającą modelką świata. W ciągu ostatnich 12 miesięcy, na jej konto wpłyneło 45 milionów dolarów. W ostatnim czasie mogliśmy podziwiać piękną Brazylijkę m.in. w reklamach marek Colcci i Calzedonia, gdzie pozowała do zdjęć w skąpym bikini zaledwie dwa miesiące po urodzeniu synka Benjamina. Szef marketingu koncernu Limited Brands Edward Razek, do którego należą takie firmy jak Abercrombie & Fitch powiedział, ze Gisele jest już międzynarodową ikoną, która nawet drobiazg potrafi zmienić w luksusowy produkt. I ma rację. Według kwietniowego raportu firmy Procter & Gamble reklamowany przez Bündchen szampon do włosów Pantene, stał się dzięki niej prawdziwym hitem w Ameryce Południowej. Od kiedy modelka zaczęła zachęcać wszystkich, by myli nim włosy, jego sprzedaż wzrosła w tamtym regionie aż o 40 procent.

Supermodelka i supermama

Nigdy nie ukrywała, że chodzenie po wybiegach i pozowanie przed obiektywami nie jest szczytem jej ambicji. Znajomi Heidi Klum często powtarzali, że Niemka miała smykałkę do biznesu i zamiast jako modelka lepiej sprawdziłaby się w roli bizneswoman. Gdy jej koleżanki po fachu biegały na imprezy i fotografowały się na czerwonym dywanie, Heidi angażowała się w kolejne projekty. Największe pieniądze, oprócz kontraktów reklamowych ze znanymi markami, takimi jak Victoria's Secret, przyniosły jej umowy z firmami odzieżowymi, z którymi wspólnie zaprojektowała limitowane kolekcje. Lista z ich nazwami jest bardzo długa. W samym 2010 roku Heidi wylansowała 2 linie ubrań dla kobiet w ciąży: „Lavish" dla Pea in the Pod i „Loved" dla Motherhood Maternity. Kilka miesięcy później w sklepie internetowym Amazon.com pojawiła się jej sportowa kolekcja, wykreowana wspólnie z marką New Balance. Fanki modelki od razu „wyruszyły" na internetowe zakupy, dzięki czemu Heidi zarobiła w zeszłym roku aż 20 mln dolarów.

Ikona piękna

Nie ma chyba żadnego rankingu modelek, w którym zabrakłoby Kate Moss. Od czasu, kiedy w 1988 roku została odkryta przez Sarah Doukas z agencji Storm Model Management, androgyniczna modelka bierze udział w większości najbardziej prestiżowych przedsięwzięć modowych. W 2007 roku magazyn „Sunday Times” umieścił ją na 99. miejscu listy najbogatszych kobiet w Wielkiej Brytanii. Dwa lata później „Forbes” zaliczył ją do grona najzamożniejszych Brytyjczyków, z majątkiem szacowanym na ok. 40 milionów funtów. Ostatnie 12 miesięcy także były dla Kate bardzo owocne. Dzięki współpracy z Top Shopem, domami mody Roberto Cavalli, Isabel Marant, Balmain, a także Longchamp, dla którego Moss zaprojektowała specjalną kolekcję torebek, „Forbes” po raz kolejny docenił wartość 37-latki.

Wielkoduszna bogaczka

Ta piękność pochodząca z niewielkiej brazylijskiej miejscowości San Salvador, nigdy nie marzyła o karierze modelki. Sądziła, że nie opuści rodzinnego kraju, wyjdzie za mąż za porządnego chłopaka i wkrótce urodzi mu dzieci. Jednak los przygotował dla Adriany Limy inny scenariusz. Świat mody pokochał jej kobiece kształty, wyraziste spojrzenie i piękny uśmiech. Brazylijka szybko trafiła na wybiegi do Louisa Vuittona, Giorgia Armaniego i Fendi. Dzisiaj Adriana zarabia majątek (8 mln dol.), m.in. dzięki współpracy z firmą Victoria's Secret. Co robi z zarobionymi pieniędzmi? Na pewno nie wydaje ich na drogie ubrania i imprezy. Adriana od początku wykorzystuje swój sukces do pomocy innym. Zawsze, gdy ma wolną chwilę, jedzie do San Salvador i pomaga w sierocińcach. Gdy nie miała wystarczająco dużo gotówki, bawiła się z dziećmi i pomagała im w nauce. Od kiedy jest jednak jedną z najlepiej zarabiających piękności, znaczną część oszczędności przeznacza na rozbudowywanie domów dziecka i zapewnianie sierotom lepszego startu w życie.

Rodzina to wartość

Słynna czarnoskóra gwiazda Tyra Banks powiedziała o Alessandrze Ambrosio, że jest przyszłością modelingu. Choć Brazylijka skończyła już 30 lat, jej kariera z roku na rok nabiera coraz większego tempa. W 2010 roku modelka została twarzą marki Moschino i Dolce & Gabbana. Pokazała się także na wybiegach m.in. Louisa Vuittona i Prady. „To najseksowniejsza modelka” – uważają zgodnie czytelnicy wielu męskich magazynów. I denerwują się, gdy Alessandra straszy co jakiś czas w wywiadach, że nie chce pracować w tej branży do końca życia. Choć jej kariera przypomina bajkę, a stan konta powiększył się w ciągu ostatniego roku o 5 milionów dolarów, Ambrosio zamiast pozować do zdjęć, woli zająć się swoją niespełna trzyletnią córeczką Anją i narzeczonym Jamie Mazurem. Bo dla Alessandry to rodzina ma największą wartość, a nie kontrakty reklamowe.