Oto odrobina słodyczy w tym gorzkim świecie. Kylie Minogue postanowiła adopcją maleńkiego słodkiego lwiątka wprowadzić nieco uśmiechu w życie. Można już nawet poznać kulisy tej adopcji, która miała miejsce w sercu rezerwatu przyrody kilka kilometrów od Johannesburga, bo wydarzeniu towarzyszyła kamera. Piosenkarka zachwyciła się maleństwem już podczas pierwszej wizyty w rezerwacie i ostatecznie, postanowiła tam powrócić, żeby je zaadoptować.

Czy można jej się dziwić? „Ma zaledwie dwa dni. To najmilsza rzecz, jaką udało mi się zrobić w życiu. Może nazwę ją Afrodyta?” zachwyca się Kylie Minogue karmiąc maleństwo. Miniaturowa gwiazda z Australii z dumą pokazała oficjalne dokumenty potwierdzające adopcję i upoważniające ją do nadania maleństwu imienia nawiązującego do Aphrodite Tour w Afryce Południowej. Wyraźnie wzruszona artystka nie przestaje głaskać lwiątka, które jeszcze co prawda nie otworzyło na dobre oczu, ale już potrafi przezabawnie pomrukiwać.

Cała akcja ma również wymiar dobroczynny, bo zwraca uwagę na gatunki pod ochroną i popularyzuje akcję wolontariuszy, którzy mogą przez dwa tygodnie zajmować się maleńkimi lwiątkami.

Miss Minogue absolutnie oczarowana maleństwem zapowiedziała: „Najbliższy koncert będzie zadedykowany maleńkiemu lwiątku Kylie”! Możemy tylko zamruczeć z zachwytu!