Léa Seydoux nazywana jest fenomenem francuskiego kina. Aktorka międzynarodową sławę zyskała grając dziewczynę Bonda w "Spectre" i Gabrielle w filmie Woody'ego Allena "O północy w Paryżu". 34-latka w wywiadzie dla "Harper's Bazaar" wypowiedziała się na temat ruchu #MeToo, czym na nowo wywołała małe trzęsienie wokół tematu nadużyć seksualnych w branży.

Léa Seydoux o #MeToo

Aktorka zabrała głos w bliskim również jej temacie jakim jest traktowanie kobiet w świecie filmu. Seydoux dosyć chłodno oceniła ruch #MeToo zaznaczając, że feminizm nie może przybierać formy anty-maskulinizmu:

Jest w tym dużo hipokryzji. Te osoby wiedziały przecież wcześniej, co dzieje się za kulisami, a teraz stają się bohaterkami, mówiąc, że były ofiarami. Moim zdaniem bohater wybacza. Przecież potrzebujemy teraz wybaczenia. (...) Myślę, że mężczyźni są teraz nieco przestraszeni. Nie podoba mi się to, że staliśmy się teraz tak przesadnie poprawni politycznie. To przerażające. (...) Dobrze jest być feministką. Ale ważne, by jednocześnie być też "maskulinistką". I vice versa: mężczyźni również powinni być feministami. Powinniśmy się po prostu wspierać nawzajem.

Odtwórczyni roli dziewczyny Agenta zaznacza, że sam Bond również jest traktowany jako obiekt seksualny:

Myślę, że zapominamy o tym, iż Bond też jest obiektem seksualnym. Totalnie nim jest. Jest jednym z niewielu, jeśli nie jedynym męskim bohaterem, który podlega tak silnej seksualizacji. Kobiety uwielbiają oglądać jego ciało, czyż nie?

Aktorka zaznacza też, że sama nigdy nie czuła się podrzędna względem mężczyzn:

Nigdy w życiu nie pomyślałam, że nie mogę czegoś zrobić, bo jestem kobietą. Mogę sobie za to wyobrazić, że dla wcześniejszych pokoleń był to faktyczny problem - podkreśla.

Przypomnijmy, że w 2017 roku Seydoux wyznała, iż doświadczyła przemocy ze strony Harveya Weinsteina.

Rzucił się na mnie - relacjonowała wtedy. Jest duży i gruby, więc wymagało to ode mnie siły, by zepchnąć go z siebie. Myślę, że przestraszył się mnie, bo stanowczo mu się oparłam.

Aktorka mówiła wtedy, że do zajścia doszło w 2012 roku, kiedy miała 27 lat.