W chwili, gdy powstaje ten tekst, czyli na parę godzin przed rozpoczęciem gali Fame MMA 4 w Częstochowie, Marta Linkiewicz ma 930 tys. obserwujących na Instagramie. To o 70 tys. więcej niż w momencie, gdy ogłoszono jej walkę z Anielą Bogusz (aka LilMasti aka SexMasterka aka Siostra FitDeVangel). A nastąpiło to tylko nieco ponad miesiąc temu. Ta druga zresztą zanotowała jeszcze większy wzrost popularności (ponad 120 tys. nowych obserwujących). W erze marketingu influencerskiego, gdy dla większości marek kartą przetargową są jedynie zasięgi (nawet u wielokrotnie skompromitowanych gwiazd o mocno nadszarpniętej reputacji), taki ekspresowy przyrost followersów jest na wagę złota.

Gdy dodamy do tego astronomiczne, jak na polskie warunki, gaże (nieoficjalnie mówi się o kwotach rzędu 50-100 tys. zł) za walkę - bez względu na rezultat starcia - poznajemy odpowiedź na pytanie, dlaczego internetowi celebryci nawet przez chwilę nie wahają się przed podpisaniem kontraktu na (kilkuminutową) walkę, udział w paru konferencjach i wykorzystanie swoich zasięgów do zaangażowania fanów w wywołanie medialnego szumu, który ma na celu podkręcić sprzedaż biletów na galę oraz usługi pay-per-view.

Fakt, że bohaterki jednego z najgłośniejszych wydarzeń medialnych w Polsce Anno Domini 2019 to osoby, które w dużej mierze oparły swoją działalność w sieci na wątpliwym etycznie i moralnie przekazie (skierowanym na dodatek głównie do dzieci i młodzieży), nie ma dla żadnej osoby, która czerpie pokaźne profity z Fame MMA absolutnie żadnego znaczenia.

Fenomen MMA

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź na to pytanie jest banalna: bo na to pozwalamy. My - żądne klików, użytkowników i odsłon portale, my - determinowani pierwotnymi instynktami Kowalscy, my - rodziny, kompletnie nie interesujące się tym, co w sieci oglądają nasze dzieci i młodsze rodzeństwo, my - nauczyciele, lekceważący żywe dyskusje uczniów na szkolnych korytarzach. Wymieniać można jeszcze długo, ale nie o to przecież chodzi.

Ktoś może powiedzieć, że gala Fame MMA 4 to wydarzenie sportowe, tak samo jak walki bokserskie czy zapasy. Ktoś może powiedzieć, że Marta Linkiewicz parę miesięcy temu przestała pić alkohol i chodzić na imprezy. Ktoś może powiedzieć, że Aniela Bogusz zerwała z wizerunkiem SexMasterki i balansującymi na granicy pornografii treściami.

A co ty powiesz jutro swoim znajomym, gdy zapytają cię, czy widziałeś walkę Linkimaster i LilMasti w oktagonie?

SPRAWDŹ TEŻ: Aniela Bogusz - kiedyś SexMasterka, teraz Lil Masti. Kim jest kontrowersyjna gwiazda internetu?