Produkcja programu "Love Island" robi wszystko, co może, aby przyciągnąć przed telewizory większą liczbę widzów, niż twórcy konkurencyjnego "Hotel Paradise" w TVN. Choć drugi sezon randkowego show Polsatu cieszy się świetną oglądalnością, a jego uczestnicy ogromną sympatią widzów, to część fanów programu uważa, że czasami przekraczane są tam granice dobrego smaku.

Męskie ciąże i porody w Love Island 2

Mocne słowa w kierunku reżyserów "Love Island Polska" padły ostatnio z powodu zadania z 27. odcinka, który stał pod znakiem udawanych ciąż i porodów męskiej części uczestników. Szukający dziewczyn na "Wyspie miłości" mężczyźni najpierw przebrali się w sukienki i nosili sztuczne ciążowe brzuchy, a następnie brali udział w zajęciach szkoły rodzenia.

Na koniec single zostali nawet podłączeni do symulatora skurczy porodowych. W role położników, którzy odbierali "porody" chłopaków wcielili się bracia Piotr i Paweł Tyburscy, znani z pierwszej edycji show.

Negatywne opinie na temat nietypowego zadania z "Love Island" zaczęły się pojawiać w sieci już w trakcie emisji środowego odcinka.

Festiwal żenady. Obleśne fantazje reżyserów - pisze internauta pod postem na oficjalnym profilu show na Instagramie.

Mam ciarki zażenowania - komentuje fanka programu.

- No temat do żartów serio nie na miejscu. Ciąża i poród to nic śmiesznego, a raczej intymnego. Trochę dziwny temat do żartów - dodaje inna osoba.

W dyskusji pojawiły się też głosy osób, które bronią pomysłu reżyserów "Love Island" i uznają go za bardzo zabawny.

Nie rozumiem czemu ludzie tak hejtują ten odcinek, ja się uśmiałam. Więcej dystansu i luzu! - pisze jedna z fanek show.

Ja płaczę ze śmiechu! Mega dobry odcinek dzisiaj! - komentuje inny widz.

Uśmiałam się, jak nie wiem... Ludzie trochę dystansu i poczucia humoru - czytamy.

ZOBACZ TEŻ: Magda Karwacka - kim jest nowa uczestniczka "Love Island"? Znacie ją z "Top Model"!