Lucas HedgesTimothée Chalamet to obecnie dwaj najgorętsi aktorzy młodego pokolenia w Hollywood. I to aż niewiarygodne, jak wiele ich łączy. Są nie tylko w podobnym wieku (odpowiednio 22 i 23 lata) i zagrali razem w jednym filmie ("Lady Bird"), ale też oboje wcielili się w postacie młodych homoseksualistów zmagających się ze swoją tożsamością ("Wymazać siebie", "Tamte dni, tamte noce"), oboje za swoje przełomowe role otrzymali nominację do Oscara i zagrali role synów zmagających się z uzależnieniem. Jeśli więc widzieliście już film "Mój piękny syn" z Chalametem, to koniecznie wybierzcie się też do kina na "Powrót Bena" z Hedgesem, któremu na ekranie w roli matki towarzyszy sama Julia Roberts. Krytycy zgodnie uznali ich występ za porywający, określając ich role jednymi z najlepszych w ich dotychczasowej karierach. Mimo to, Lucas Hedges nadal nie jest aż tak popularny, jak jego starszy o rok kolega z branży. Czy jest zazdrosny o sławę Chalameta? Aktor w końcu zdobył się na wyznanie na ten temat.

Lucas Hedges zazdrosny o sławę Timothée Chalameta?

- W najlepszych momentach odczuwam współczucie - myślę, że taka sława jest naprawdę niebezpieczna i nie wiedziałbym, jak sobie z tym poradzić. W najgorszych momentach - głęboką zazdrość - powiedział Lucas Hedges w rozmowie z W Magazine na temat szalonej popularności Timothée Chalameta.

Lucas Hedges być może i nie jest bożyszczem nastolatków numer 1, ale jak widać, raczej mu to nie przeszkadza. Coś nam jednak mówi, że jeśli dalej będzie grał tak genialne jak w "Powrocie Bena", to wkrótce może zapomnieć o względnym spokoju, jakim (na razie) może się teraz cieszyć ze strony fanów i paparazzi.

"Powrót Bena" od 11 stycznia w kinach w całej Polsce.

SPRAWDŹ TEŻ: RAMI MALEK potwierdził związek. Kim jest partnerka gwiazdy "Bohemian Rhapsody"?