Gdy "Kevin sam w domu" okazał się międzynarodowym hitem telewizyjnym Macaulay Culkin miał zaledwie 10 lat. Uroczy blondynek nie mógł się spodziewać, że jego rola nie tylko zagwarantuje mu dożywotnią rozpoznawalność, ale też przysporzy nie lada kłopotów. O blaskach i cieniach sławy, nieudanych próbach reanimacji kariery aktorskiej i relacji z Michaelem Jacksonem opowiedział dzienikarzowi "Esquire".

Macaulay Culkin o castingu do "Dawno temu w... Hollywood"

Trudno nie ulec wrażeniu, że Culkin wyczerpał limit szczęścia jeśli chodzi o role filmowe już w dzieciństwie. Aktor od dawna nie zagrał żadnej znaczącej roli, choć nie oznacza to, że nie próbuje. W wywiadzie wyznał, że zgłosił się na casting do filmu Quentina Tarantino, jednak próby zagrania u kultowego reżysera spełzły na niczym.

To była katastrofa. Sam bym siebie nie zatrudnił. Wypadam okropnie na przesłuchaniach, a to było moje pierwsze od jakichś ośmiu lat - powiedział. Lubię grać. Lubię być na planie filmowym. Jednocześnie nie lubię wielu rzeczy, które się z tym wiążą - dodał.

Macaulay Culkin dla "Esquire"

Aktor, który dziś jest już 40-letnim mężczyzną, zdecydował się na dość osobiste wyznanie. Swoją drogę do dzisiejszego siebie nazwał "przechodzeniem przez tunel g*wna":

Dobrą analogią jest tutaj scena z filmu "Skazani na Shawshank". Koleś żeby wydostać się z więzienia musi przejść przez tunel g*wna. I ja przez taki przeszedłem. Dziś siedzi przed tobą miła, słodka osoba. Lubię ją. Ludzie myślą, że jestem szaleńcem, że życie mnie zniszczyło. Do niedawna nigdzie się nie pokazywałem, dlatego rozumiem, skąd takie przeświadczenie - tłumaczył.

Culkin odniósł się też do swojego narkotykowego nałogu:

Nie zażywam już narkotyków rekreacyjnie. Nadal piję alkohol. Narkotyki, które bardzo lubię, są dla mnie jak starzy przyjaciele - czasem po prostu z nich wyrastasz.

Macaulay Culkin o Michaelu Jacksonie

Podczas gdy młody Macaulay miał dostęp do największy gwiazd Hollywood od dziecka, to relacja z Michaelem Jacksonem była tą najbardziej wyjątkową. Culkin został nawet ojcem chrzestnym córki króla popu, Paris. Dziennikarz "Esquire" nie zamierzał jednak uciekać od tego najtrudniejszego tematu związanego z nieżyjącym gwiazdorem.

Nigdy mi nic nie zrobił - zaznaczył Macaulay. Nie widziałem, by robił coś niewłaściwego. Po tylu latach nie mam żadnego powodu, by go kryć. Facet nie żyje - dodał.