Maciej Zień należy do topowych polskich projektantów. To on stworzył pamiętne suknie gwiazd - różową Alicji Bachledy-Curuś na festiwal w Gdyni, czy Anny Lewandowskiej na ślub z Robertem. Pokaz nowej kolekcji Zienia - "Mojo" - odbędzie się 24 kwietnia w Łazienkach Królewskich. Na pewno nie zabraknie na nim sławnych przyjaciółek projektanta, jak Aneta Kręglicka, Małgorzata Kożuchowska czy Aneta Kręglicka. A jak to się w ogóle stało, że Zień zajął się modą? Czy to sprawa przypadku czy przeznaczenia? Oraz dlaczego Maciej otrzymał wymowną ksywkę... "księciunio"? Sprawdź PONIŻEJ.

Maciej Zień: Nazywano mnie... „księciuniem”

Maciej Zień w kwietniu obchodzi 40 urodziny. Z okazji tej wyjątkowej rocznicy, a także zbliżającego się pokazu, zdobył się na szczere podsumowanie w "Gali". Zdradził, że już jako 10-latek projektował sukienki dla lalek Barbie. Dziś zaś ubiera największe polskie gwiazdy. Choć Zień ma niewątpliwy talent, to jego najbliżsi nie byli początkowo przekonani, czy uda mu się wejść do świata mody, i co więcej - odnieść w nim sukces. W końcu to było nie lada wyzwanie! Ale Zień nie miał wątpliwości. Od początku wiedział, czego chce, i wierzył w siebie:

W liceum plastycznym, do którego chodziłem, każdy chciał robić w przyszłości coś związanego ze sztuką - opowiada Maciej w "Gali". - Skończyłem klasę o profilu wystawienniczym. Rodzice uważali, że tak będzie bezpieczniej, bo jeśli coś mi się nie uda, czego ja w ogóle nie  zakładałem, znajdę pracę np. w agencji reklamowej.

Ale, oczywiście, udało się. I to szybciej niż myślał!

Udało mi się robić to, co kocham - podkreśla Zień. - Od początku swój styl opieram na elegancji, klasie, prostocie i kobiecości. Nic dziwnego – w domu, ze względu na moje wysublimowane podejście do estetyki, nazywano mnie... „księciuniem”.

A tak prezentowały się gwiazdy na ostatnim pokazie Macieja Zienia>>