Maffashion niedawno po raz pierwszy została mamą. Blogerka bardzo długo ukrywała zaokrąglony brzuch i nie odpowiadała na pojawiające się w mediach plotki przez ponad osiem miesięcy. O tym, dlaczego ukrywała ciążę oraz imię wybrane dla synka, opowiedziała podczas sobotniej transmisji na żywo na swoim Instagramie. - Bardzo mało osób wiedziało na początku o ciąży. Spora część dowiedziała się dopiero wtedy, kiedy w sieci pojawiły się pierwsze plotki. Gdyby nie paparazzi, gdyby nie śledzili nas nawet za Warszawą pod kliniką, to pewnie jeszcze później wyszłoby, że jestem w ciąży - zaczęła Julka.

Maffashion przyznała, że bała się utraty ciąży i to dlatego przez długi czas nie dzieliła się nowiną.- Wiem po znajomych i nieznajomych, że z tą ciążą różnie bywa, nawet w późnych miesiącach można poronić. Lepiej nie zapeszać. U mnie z tym zdrowiem też było różnie. Plus niemówienie o tym stanie dawało mi sporo czasu na przeżywanie tego w najbliższym gronie. W spokoju. Nie chciałam, żeby moje zdjęcia z brzuchem krążyły po sieci i żeby z każdego zdjęcia robiono newsa. Widziałam, co działo się w przypadku Rozenek. Cokolwiek nie wstawiła, dublowane było na każdym portalu. Nie chciałam takich swoich zdjęć w internecie.

Maffashion jest zła na Sarę Boruc za to, że zdradziła imię jej syna?

Podczas live'a odniosła się też do imion synka - Bastian Jan - i przyznała, że była zaskoczona gdy wszystkim zdradziła je nie ona, a Sara Boruc. 

- Ja wiem, że Bastian kojarzy się z Sebastianem, ale to nie było głównym założeniem i to nie on wybierał imię, a my razem. W dniu, w którym dopisaliśmy to imię do listy, leciała "Nie kończąca się historia", w której jeden z bohaterów właśnie tak się nazywa. Uznaliśmy, że nie jest to przypadek. (...) Imienia nie zdradziłam ja. Pozdrawiam Sara, haha. Miałam takie: damn, kurde! Dlaczego? Ale chill, zdarza się. Wiemy, jak wygląda moje życie. W sumie nic się nie stało.

Maffashion opowiedziała o porodzie

Na koniec Maffashion krótko odniosła się też do pytań fanów o jej poród. Chociaż nie chciała zdradzać szczegółów przyznała, że był to dla niej bolesny moment. - Czułam się jak w filmie. Nie pamiętam bólu, wiem, że był cholerny. (...) Sebastian był przy porodzie.