Magdalena Frąckowiak ofiarą agresji właścicieli sklepu jubilerskiego. Wizyta w jednym z renomowanych salonów z biżuterią w Warszawie skończyła się dla polskiej supermodelki ostrym bólem, stłuczonym łokciem i siniakami. Jak do tego w ogóle doszło? Gwiazda zrelacjonowała na swoim oficjalnym profilu na Instagramie cały przebieg swojej wizyty u jubilera. Z opisu zajścia wynika, że Frąckowiak zderzyła się zamykanymi jej przed nosem drzwiami, po tym jak została siłą wypchnięta z punktu.

- Przed chwilą zostałam siłą wyrzucona z sklepu, Jubiler 24 eu w Sheratonie. Mam cały łokieć obolały w siniakach. Sprawa została już oddana w ręce mojego prawnika. Jestem w szoku jak można potraktować kobietę a także klienta. Chciałam porozmawiać z właścicielka sklepu (Pani Elżbieta Myśliwiec) a Pan podajże także właściciel stwierdzając, że nie mają dla mnie czasu zaczął zamykać mi przed nosem drzwi. Ja stałam w przejściu więc aby drzwi zostały zamknięte, popchnął mnie siłą drzwiami. Uderzyłam się mocno łokciem o framugę drzwi. Wszystko wydarzyło się w ciągu 5 min. Ledwo wypowiedziałam słowo że chciałabym na chwilę poprosić właścicielkę to usłyszałam " Nie słyszała Pani, nie mamy dla Pani czasu " i poczułam straszny ból w łokciu gdyż zostałam popchnięta - relacjonuje Magdalena Frąckowiak.

ZOBACZ: ANJA RUBIK PRZEPRASZA za wypowiedź o molestowaniu seksualnym

Magdalena Frąckowiak wyrzucona ze sklepu jubilerskiego

Przypomnijmy, że Magdalena Frąckowiak od paru lat sama zajmuje się projektowaniem biżuterii. Możemy się jedynie domyślać, że modelka chciała porozmawiać z właścicielką salonu właśnie o swojej autorskiej kolekcji. Czy rzeczywiście miała taki zamiar? Tego Frąckowiak nie zdradziła w swoim wpisie na Instagramie.

Modelka następnego dnia opublikowała kolejne zdjęcie swojej posiniaczonej ręki i jeszcze raz ustosunkowała się do całej sytuacji. Magdalena Frąckowiak zapowiada, że ma zamiar pozwać mężczyznę, który doprowadził ją do takiego stanu.

- Tak wygląda moja ręka po wczorajszym napadzie na mnie (post z wczoraj). Nie mogę ruszać ręką. Konsekwencje będą wyciągnięte a Pan który mi to zrobił stanie przed sądem. NIC absolutnie NIC nie daje mężczyźnie przyzwolenie na przemoc wobec kobiety! Głupie komentarze ludzi na temat tej sprawy są bulwersujące - napisała modelka.

 

30.10.2017 Magdalena Frąckowiak wystosowała oficjalnie oświadczenie w tej sprawie.

Szanowni Państwo, w związku z pojawiającymi się w środkach społecznego przekazu nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi zdarzenia, które miało miejsce w dniu 27 października, w jednym z salonów jubilerskich w Warszawie, informuję, że:

W piątek, w dniu 27 października 2017 r., właściciel jednego z salonów jubilerskich w Warszawie naruszył moją nietykalność cielesną powodując przy tym widoczny uszczerbek. Zdarzenie zostało utrwalone przez monitoring obiektu oraz było widziane przez kilku świadków.

Przedmiotowa sprawa została natychmiast przekazana zawodowym pełnomocnikom z Chmaj i Wspólnicy sp.k., w celu zapewnienia mi należytej ochrony prawnej. W tej sytuacji podjęte zostaną działania w celu wyjaśnienia tej sytuacji oraz wszczęcia, zgodnie z obowiązującą w Polsce procedurą, postępowania przeciwko sprawcy i ukarania go za bezprawne działania.

Właściwe organy wymiaru sprawiedliwości zajmą się sprawą i ustalony zostanie szczegółowy przebieg zdarzeń. Natychmiast poinformuję o wynikach tych działań i dalszych moich decyzjach, na tą chwilę nie zamierzam już dalej komentować tego, co się stało. Tym bardziej, że w miejsce rzetelnego komentarza, w mediach pojawia się wiele bezzasadnych domysłów oraz, co przykre, duża ilość nieuzasadnionego „hejtu”.

Czuję się zakłopotana faktem, iż jako pokrzywdzona jestem celem ataków i negatywnych komentarzy. To przykre, że w sytuacji, w której mężczyzna użył przemocy przeciwko bezbronnej kobiecie, znajdują się osoby, które próbują to usprawiedliwiać. Taka sytuacja jest nieakceptowalna, nawet w sytuacji, w której moje zachowanie byłoby dla tego pana prowokujące, co nie miało miejsca.

Jednocześnie apeluję do mediów oraz potencjalnych komentatorów o rozwagę, rzetelne i odpowiedzialne podejście do tego tematu i powstrzymanie się od pochopnych ocen. We wszelkich sprawach proszę o kontaktowanie się z radcą prawnym Michałem Paprockim i adwokatem Radosławem Gładyszem.

Magdalena Frąckowiak