Maja Frykowska, która kiedyś nosiła imię Agnieszka, a media nazwały ją "Frytka", wydała właśnie swoją autobiografię, w której dość ostro rozprawia się ze swoją przeszłością. W książce "Pokonaj siebie" Frykowska przyznaje, że przez lata na własne życzenie uchodziła za jedną z największych skandalistek w polskim show-biznesie. Wszystko zaczęło się od udziału w głośnym programie "Big Brother", w którym pozwoliła sobie między innymi na namiętne sceny, podczas których towarzyszył jej Ken – równie kontrowersyjny kolega z programu. Po wyjściu z domu Wielkiego Brata „Frytka” nie stroniła od alkoholu, narkotyków i dobrej zabawy, co wywoływało kolejne skandale z nią lub jej bliskimi w rolach głównych. Z czasem celebrytka zapragnęła jednak spokoju. Najpierw zmieniła imię z Agnieszki na Maję, potem zaś zniknęła z show-biznesu. Teraz Frykowska wraca w zupełnie innej roli. Maja twierdzi, że się nawróciła i teraz najważniejsza jest dla niej rodzina oraz religia.W końcu zapragnęła też opowiedzieć o traumie, jaką przeszła, i o której nikt nie wiedział. Chodzi o gwałt. Poniżej Frykowska zdradza szczegóły.

Maja Frykowska została zgwałcona

Maja Frykowska w swojej autobiografii wyznaje, że przed laty została zgwałcona. Jak zdradziła, pewnej nocy, kiedy była pod wpływem alkoholu, padła ofiarą zbiorowego gwałtu. Głównym agresorem okazał się jej ówczesny chłopak, Michał. Do gwałtu doszło w klubie. Okazuje sie, że do drinka Frykowskiej dosypano narkotyk. Celebrytka przez lata nie mówiła nikomu o tym zajściu. Aż do teraz:

Czułam szum w głowie i bezwład w kończynach. Zanim się zorientowałam, widziałam siebie rozebraną i trzech mężczyzn sapiących nade mną. Czułam się tak, jakbym była sparaliżowana, a oni zabawiali się mną

Następnego dnia, kiedy poszłam do pracy, wciąż jeszcze otumaniona narkotykiem, który dodano mi do drinka, zwolniono mnie z niej, bo sprawiałam wrażenie pijanej. Młoda dziewczyna, o której wiadomo, że jest "imprezowa", bierze narkotyki - została zgwałcona? Na własną prośbę! Tak by to wyglądało. Nie miałam żadnego wsparcia. Nie wiedziały o tym ani moja mama, ani babcia. Dowiedzą się dopiero teraz. Bardzo długo się z tym mierzyłam, ta rysa zostanie we mnie już na zawsze…

I choć Maja nie zgłosiła tego na policję, to jednak niedługo potem „spawa rozwiązała się sama”. Jak bowiem pisze Frykowska w swojej książce, dwa miesiące po gwałcie jego sprawca „został ukarany przez los”. W jaki sposób?

Mój ówczesny chłopak zginął w wypadku samochodowym. Bóg to sam załatwił…