Maja Sablewska przyznała się niedawno do wielkiego życiowego uzależnienia. W piątkowym magazynie Gwiazdy menadżerka gwiazd, stylistka i specjalistka ds. wizerunku zdradziła, że ma kłopot z tatuażami, które zajmują coraz większe połacie jej skóry. Sablewska bez ogródek przyznała, że tatuowanie ciała stało się jej nałogiem.

POLECAMY: MAJA SABLEWSKA nową twarzą marki La Mania

Jestem uzależniona od tatuaży – bez pardonu ujawniła w rozmowie z tygodnikiem Gwiazdy. - Na tych, które mam, z pewnością się nie skończy!

Wychodzi więc na to, że Sablewska ma obsesyjną potrzebę upiększania swojego ciała. Po „diecie zmieniającej rysy twarzy” przyszła najwyraźniej pora właśnie na tatuaże!

ZOBACZ: LA MANIA I MAJA SABLEWSKA razem w kampanii Mind Blow

Jak stylistka uzależniła się od tego typu zabiegów „upiększających”?

Pierwszy tatuaż zrobiłam na plecach pomiędzy łopatkami. Napis "Everything happens for a reason" to moja filozofia życiowa.

W swoich wyznawaniach była menadżerka gwiazd poszła nawet o krok dalej i zdradziła, że rozmowy o tatuażach są dla niej z reguły bardzo intymnymi dialogami:

Dla mnie rozmowa o tatuażach jest trochę jak rozmowa o seksie. To intymny temat. Mam wrażenie, że gdy ktoś je zobaczy, to wszystko z nich wyczyta. Każdy tatuaż coś znaczy, każde słowo ma ogromną wartość.

Ciekawe, co mają wyrażać jej tatuaże? Maja pozwoliła narysować sobie na skórze m.in. kilka rozwiniętych róż, małych cherubinków i dużego anioła na plecach.

Macie pomysły, jakie niosą one przesłanie?