Małgorzata Kożuchowska była molestowana? Aktorka zaskoczyła wszystkich, wyznając w "Show", że doświadczyła poniżających zachowań. Była wtedy młodą dziewczyną, dopiero u progu wielkiej kariery. Dziennikarka dwutygodnika poruszyła w rozmowie z Kożuchowską temat molestowania, gdyż przewija się on w serialu "Druga Szansa".  A jak wiadomo, Małgorzata wciela się w nim w główną bohaterkę - Monikę Borecką. Ważnym przesłaniem serialu jest to, że to nie ofiara gwałtu powinna się wstydzić, ale gwałciciel. Podobnie jest z ofiarami molestowania. Od czasu akcji "Me Too" coraz więcej aktorek, w tym Salma Hayek, Mira Sorvino czy Ashley Judd, przyznaje publicznie, że padło ofiarą molestowania. Wyjaśnijmy, że chodzi i o prześladowanie fizyczne, jak i psychiczne. Nawet niestosowne słowa mają niekiedy znamiona molestowania seksualnego. A jak było z Kożuchowską? Aktorka podzieliła się swoimi doświadczeniami. Przeczytaj PONIŻEJ.

Małgorzata Kożuchowska o molestowaniu

Małgorzata Kożuchowska (46) wyznała, że doświadczyła poniżających zachowań ze strony mężczyzn:

Szczególnie jako młoda dziewczyna, na początku swojej drogi zawodowej. Miałam takie doświadczenia, że ktoś w pracy nadużył swojej władzy i traktował mnie w sposób absolutnie niedopuszczalny, krzywdzący i niesprawiedliwy, a w końcu... żałosny - mówi Kożuchowska w "Show". -Doświadczasz tego i ta bezczelność, ten brak szacunku po prostu zatyka.

Kożuchowska jest jednak kobietą pewną siebie z wielką ilością sukcesów na koncie, która może liczyć na wsparcie najbliższych, w tym swojego męża Bartka Wróblewskiego, a także ukochanych rodziców i przyjaciół. Ma świadomość swojej siły w mediach, wie, że dla wielu kobiet jest wzorem do naśladowania. Dlatego mówi głośno o swoich doświadczeniach, a także zaznacza, że gdy widzi niepokojące zachowania, to zawsze reaguje:

Kiedy czuję, że coś jest naprawdę nie fair, reaguję, biorąc pod uwagę koszta. Bywało, że musiałam za tę swoją szczerość zapłacić. Ale nie żałuję.

Najnowsze badania pokazują, że ponad 90 procent kobiet doświadczyło jakiejś formy molestowania seksualnego. Warto pamiętać, że nie jest to powodem do wstydu. Bo to oprawca powinien się wstydzić, a nie ofiara! A przypadek Harveya Weinsteina udowadnia, że nawet na tych pozornie nietykalnych przychodzi w końcu czas i sprawiedliwość ich dosięga.