Małgorzata Rozenek jest obecnie jedną z najpopularniejszych gwiazd w Polsce. Rozenek najpierw zaskarbiła sobie sympatię widzow jako Perfekcyjna Pani Domu, a potem – dzięki programowi „Azja Express”, w którym wystąpiła z mężem, Radosławem Majdanem. Sporą widownię zebrały także programy „Projekt Lady” oraz „Poczuj się jak Małgosia Rozenek”, oba z Małgorzatą w roli prowadzącej. Rozenek wie, że wszystko, co robi bądź mówi, odbija się zawsze szerokim echem, zdaje też sobie sprawę z tego, jak bardzo zasięgowe są jej posty na Instagramie – obecnie żonę Radosława Majdana śledzi ponad 900 tysięcy followesów. Dlatego Rozenek często angażuje się w akcje charytatywne oraz aktywnie wspiera rozmaite zbiórki. Jedną z nich jest zbiórka pieniędzy na leczenie Katarzyny Litwiniak, pierwszej żony byłego męża Małgorzaty, Jacka Rozenka.

Małgorzata Rozenek zbiera pieniądze na leczenie pierwszej żony Jacka Rozenka

Małgorzata Rozenek nie wahała się ani chwili, by wesprzeć zbiórkę, którą zorganizował syn Litwniak i Rozenka – Adrian Rozenek. Gwiazda zaapelowała do swoich followersów o wsparcie. Okazuje się, że pierwsza żona Jacka Rozenka, z którą aktor ma jednego syna (ma jeszcze dwóch chłopców z małżeństwa z Małgorzatą Rozenek; aktor obecnie związany jest z Roksaną Gąską) od lat zmaga się z nowotworem. Gdy wydawało się, że najgorsze już za nią, pojawiły się przerzuty. By uratować życie kobiety, potrzebne jest 170 tysięcy złotych. Rozenek zwróciła się więc do swoich fanów, pisząc:

Kilka dni temu, dotarła do nas wiadomość o walce z rakiem Kasi, mamy Adriana, bardzo ważnej dla mnie osoby.

3 lata temu usłyszała diagnozę: rak piersi. Po operacji, radioterapii, hormonoterapii i wielu innych dodatkowo płatnych zabiegach czuła, że wraca do zdrowia, co dawało nadzieję na przyszłość, jednak wyniki badań wykazujące obecność aktywnych komórek rakowych w organizmie nigdy nie były w normie. W lutym 2019 roku postawiono nową diagnozę – rozsiany przerzut raka do kości. Lekarz onkolog postawił bardzo niekorzystne statystyczne rokowania, nie dając żadnej szansy. Szukając drogi do wyzdrowienia pojawiła się możliwość leczenia protonoterapią, która pozwala na wyeliminowanie największych skupisk komórek rakowych i zabezpieczenie kości przed złamaniem. Przez ostatnie dwa lata Kasia sama ponosiła koszty leczenia, jednak w tej chwili to już przekracza jej możliwości finansowe.

Dalej Małgorzata Rozenek dokładnie tłumaczy cel zbiórki:

Potrzebna jest zarówno natychmiastowa terapia ratująca kręgosłup przed destrukcją, jak i bardzo kosztowna terapia hormonalna i stałe podnoszenie odporności. Jest jednak nadzieja - istnieje możliwość przeprowadzenia terapii protonowej w klinice w Monachium, która powoduje wyniszczenie komórek rakowych w dużych skupiskach.

PRZECZYTAJ TEŻ:Joanna Mazur mieszka w strasznych warunkach. Mistrzyni świata nie ma łazienki [FOTO]

Okazuje się, że Katarzyna Litwiniak została zakwalifikowana na terapię. Jedyną przeszkodą są pieniądze, a właściwie ich brak.

Zostało tylko kilka tygodni, aby zebrać 170 000 zł. Tutaj czas działa na naszą niekorzyść, a bez zebranej całkowitej kwoty leczenie się nie rozpocznie. Mimo ogromnego wsparcia znajomych i rodziny (wszyscy robią co mogą) nadal brakuje środków na leczenie Kaśki, dlatego bardzo proszę Was o pomoc. Wierzę, że na ten profil wchodzi wiele dobrych i wrażliwych na cierpienie drugiego człowieka ludzi.

Małgorzata Rozenek nie spodziewała się jednak, że jej godna podziwu inicjatywa spotka się z… hejtem. Internauci zaczęli zarzucać Rozenek, że prosi innych o wpłacanie pieniędzy na zbiórkę, podczas gdy – ich zdaniem – ją samą stać na to, by sfinansować leczenie Litwiniuk. Wstrząśnięta Małgorzata odpisała:

Kochani, ręce opadają, gdy czytam negatywne komentarze dotyczące zbiórki pieniędzy dla mojej znajomej. W takich sytuacjach darujcie sobie proszę złośliwości. Fakt, że proszę moich obserwatorów o pomoc, wynika z tego, że pomimo wsparcia rodziny i bliskich nadal brakuje wymaganych funduszy.

Kwota, o której pisałam, jest tylko małą częścią potrzebnej sumy, którą prawie udało nam się zebrać. Nie proszę o wiele, bo gdyby każda z obserwujących mnie osób wpłaciła - uwaga - 20 groszy, zebralibyśmy kwotę, dzięki której Kasia mogłaby rozpocząć leczenie.

Chcesz pomóc, będę bardzo wdzięczna. Nie chcesz, to przynajmniej nie krytykuj, ale miej w tyle głowy, że może przyjść taka chwila, że będziesz musiał prosić innych o pomoc. I nie życzę Ci wtedy, żebyś spotkał się z taką reakcją, z jaką zazwyczaj spotykają się osoby publiczne, nagłaśniające takie zbiórki.

Tutaj  link do zbiórki>>