Iga Świątek zapisała się w historii polskiego tenisa, wygrywając w sobotę finał Rolanda Garrosa. I chociaż jej zwycięstwo 6:4, 6:1 mogło niektórym wydawać się czymś oczywistym, za sukcesem 19-latki stoją lata treningu i rezygnacji z wielu doświadczeń na rzecz tenisa. Miłość do sportu rozbudził w Idze jej tata Tomasz, który sam był zawodowym wioślarzem. Na ścieżce kariery zawsze wspierała ją też mama, która dbała o to, aby Świątek była skupiona na swoim celu i pięła się w górę. 

Mama Igi Świątek o wygranej córki: "Po takim czasie orki, czas na odcinanie kuponów"

Mama Igi Świątek udzieliła właśnie pierwszego wywiadu po zwycięstwie córki na French Open. W rozmowie z "Super Expressem" przyznała, że wygrana wcale jej nie dziwi, gdyż jest to naturalny skutek wieloletnich wymagających przygotowań.

- Muszę przyznać, że nie ma wielkiego zaskoczenia, bo córka zajmuje się tenisem od piętnastu lat. Po takim czasie orki na kortach przychodzi czas na odcinanie kuponów i należnej chwały. Tak jak człowiek odnosi największe sukcesy zawodowe gdzieś koło czterdziestki, to w tenisie ma to miejsce znacznie wcześniej ze względu na specyfikę tego sportu.

Wyznała, że Iga nigdy nie żyła jak typowa nastolatka. Na pierwszym miejscu był dla niej zawsze sport, a życia towarzyskiego w zasadzie nie miała.

- Wielokrotnie wspominała, że była pozbawiona życia towarzyskiego, bo była trzymana w sportowej bańce. Trenowała codziennie, w niedziele i święta też. To jest generalnie cecha młodych ludzi, którzy wszystko chcą robić szybko i wszystko chcą mieć od razu. Gdy człowiek dorasta, to zauważa, że tempo nie jest najważniejsze i podchodzi do życia bardziej rozważnie.

Mama Igi Świątek nie kontaktowała się z córką podczas turnieju, aby nie rozpraszać jej skupienia. Wyznała, że 19-latka była wręcz "izolowana od wpływów zewnętrznych".