Marcelina Zawadzka trafiła na główne strony portali plotkarskich na początku lipca, kiedy to okazało się, że postawiono jej zarzuty dotyczące oszustw podatkowych. Dowiedzieliśmy się wtedy, że gospodyni "Pytania na Śniadanie" jest zamieszana w sporą aferę i usłyszała aż trzy poważne zarzuty. W mediach pojawiły się informacje, że Zawadzkiej grozi nawet do 8 lat więzienia.

Marcelina Zawadzka oskarżona o oszustwa podatkowe

Organy ścigania powiązały Marcelinę Zawadzką z zorganizowaną grupą przestępczą, która korzystała z tzw. karuzeli vatowskiej. Grupa miała popełniać przestępstwa karnoskarbowe, mające na celu uszczuplenie należności Skarbu Państwa z tytułu podatku od towarów i usług oraz legalizowanie środków pieniężnych pochodzących z tych przestępstw. Zarzuty postawiono 17 osobom, w tym właśnie prezenterce.

- Marcelina Z. jest oskarżona o oszustwa skarbowe, fałszerstwo faktur oraz pranie brudnych pieniędzy - mówiła w rozmowie z "NaTemat" sędzia Edyta Janiszewska, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Kaliszu. Prezenterka miała przyznać się do dwóch pierwszych zarzutów i złożyła wyjaśnienia w sądzie. 

Zawadzka tłumacząc się w mediach wyjaśniła, że została oszukana przez nieuczciwego kontrahenta, a następnie dowiedziała się, że jej biuro księgowe w nieuprawniony sposób uwzględniło w księgach rachunkowych i deklaracjach podatkowych dokumenty transakcji, do której ostatecznie nie doszło.

Oświadczenie Marceliny Zawadzkiej ws. afery podatkowej

Teraz Marcelina Zawadzka postanowiła szerzej skomentować sprawę i wydała oficjalne oświadczenie na Instagramie. 

- Na początku postanowiłam nie komentować tej kwestii aż do ostatecznego rozwiązania jej i ogłoszenia wyroku odpowiednich organów. Jednak z powodu licznych insynuacji oraz NIEPRAWDZIWYCH informacji, które coraz szerzej są przytaczane i powielane, jestem zmuszona wyjaśnić Wam całą sytuację, co mam nadzieję, spowoduje ucięcie wszelkich niedomówień i kolejnych kłamstw.

W mediach pojawiły się twierdzenia łączące mnie z poważnymi zarzutami i chcę im jednoznacznie zaprzeczyć. Nie uczestniczyłam w tzw. "praniu pieniędzy", "tworzeniu karuzeli VAT", nie ukradłam ani złotówki, a tym bardziej "58 mln złotych". Takie zarzuty są absurdalne i wiązanie mnie z nimi godzi najgłębiej w moje dobre imię i wszystko, co reprezentuję.

Całe oświadczenie prezenterki przeczytacie poniżej: