Marina Łuczenko i Wojciech Szczęsnyod razu po świętach Bożego Narodzenia, jakie spędzili razem z rodziną, wylecieli na urlop. Wybrali Singapur, piękne i nowoczesne państwo-miasto, jedno z najbardziej luksusowych i najdroższych na świecie. W Singapurze to, co stare, miesza się z tym, co super nowe i wyjątkowo efektowne, po jednej stronie są ogromne wieżowce, a po drugiej połacie zieleni. Panorama Singapuru jest niesamowita, a najlepiej podziwiać ją z basenu na dachu (!) słynnego hotelu Marina Bay, położonego w samym sercu Singapuru. Selfie w tym basenie to absolutny must jeśli jest się z wizytą w Singapurze. Na początku Marina i Wojtek byli zakochani w Singapurze. Ale...

Okazuje się, że hotel Marina Bay nie do końca spełnił wymagania Łuczenko i Szczęsnego. Otóż para chciała przede wszystkim... odpocząć. A po oznaczeniu się na Instagramie w basenie Marina Bay ściągnęli na siebie zainteresowanie fanów. Singapurscy wielbiciele AS ROMA wprost nie dawali Wojciechowi Szczęsnemu spokoju. Wojtek musiał wciąż podpisywać zdjęcia, pozować do selfie, nie mógł skryć się przed zainteresowaniem. A przypomnijmy, że każda gwiazda, która znajduje się gdzieś prywatnie, ma prawo do spokoju. Ba, hotel powinien jej nawet takie prawo zagwarantować!

Nie dadzą spokoju, no, nawet tutaj... A chyba tutaj nawet w szczególności... Jest tu strasznie tłoczno, nie ma w ogóle prywatności... - skarżyła się na Instagramie Marina Łuczenko.

Okazało się też, że w sezonie świątecznym hotel Marina Bay w Singapurze jest tak oblężony, że na windę trzeba czekać nawet do pięciu minut. A jest to jeden z najwyższych wieżowców w Singapurze!

Niestety, są tu trzy wieże i niby sześć wind do każdej, ale czeka się przy windach 2-3 minuty, czasami i pięć.

Ostatnio w naszym wywiadzie wideo w programie Gala StudioMarina Łuczenko opowiadała, że jest potwornie zabiegana, jest w zasadzie codziennie w ciągłym pośpiechu. Chciała więc wyjechać daleko z mężem, by od wszystkiego odpocząć.

Tylko czy pełen turystów Singapur to był aby na pewno dobry wybór...? Coś nam się wydaje, że Marina i Wojtek następnym razem zaszyją się w drewnianej chacie gdzieś wysoko w górach. Chyba tylko tam odnajdą bowiem upragniony spokój (przypomnijmy, że Marinę Łuczenko obserwuje obecnie prawie 315 tys. fanów na Instagramie, a Wojciecha Szczęsnego - prawie milion!). Niestety, popularność zawsze ma swoją cenę.

Na szczęście Marinie i Wojtkowi niewiele do szczęścia potrzeba - wystarczy, że mają siebie.

Wojtek jest strasznie wyważony, ja jestem tą taką "psycholką" w domu, a on jest taką moją melisą. Nie poradziłabym sobie bez niego - opowiadała Marina w naszym wywiadzie.

Cały wywiad wideo z Mariną Łuczenko w Gala Studio obejrzycie tutaj>>

Tak Marina Łuczenko śpiewała na żywo na Różach Gali 2016: