Jak zachować prywatność w Internecie? Podobno jest złota zasada - nie wrzucać prywatnych zdjęć. Niby taka prosta ale wiele gwiazd próbuje, a jakoś im się to nie udaje. Marina Łuczenko też się stara, ale...

No właśnie. Kilka tygodni temu młoda wokalistka wystosowała apel do prasy plotkarskiej, by nie nazywano jej celebrytką i szanowano jej prywatność. Oświadczenie skomentował m.in. Kuba Wojewódzki i Karolina Korwin-Piotrowska:

"Uwaga: na Facebooku NIE MA czegoś takiego jak w 100% prywatny profil. Raczej trzeba wiedzieć, co podpisujesz z Markiem Z. zakładając konto na JEGO Fejsie. Poza tym nie wszystko naprawdę od razu trzeba publikować w sieci. No chyba, że jest się poważnie chorym ekshibicjonistą. To choroba, którą w szpitalach farmakologicznie nadal leczą" - te słowa kierowała do Mariny Karolina Korwin-Piotrowska.

Czy gwiazdy mogą więc liczyć na odrobinę prywatności w sieci? Narzeczona Wojtka Szczęsnego tłumaczy, że "Moja frekwencja na instagramie jest znikoma w porównaniu do innych". I to ma jej zapewnić prywatność w sieci? To nie do końca udany argument..

Marina chyba nie potrafi się zdecydować."Być albo nie być" oto jest pytanie. Gwiazda prosi, by uszanowano jej prywatność, a jednocześnie wrzuca do sieci zdjęcie siebie i narzeczonego całujących się w Rzymie opatrzone podpisem:

"Nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam to zdjęcie. Złapaliśmy boskie niebo!"

Jak mówi słynne powiedzenie: "Chcieć to móc", ale w tym przypadku chyba niekoniecznie. Jak widać Marina Łuczenko nie może się powstrzymać i nadal dzieli się z fanami życiem prywatnym. Po co więc ta cała walka z popularnością?

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Marina Łuczenko - Odpowiada hejterom: "Polecam wam maść na ból d**y!"