Wszystko wygląda na to, że Marina Łuczenko odniosła kolejny muzyczny sukces. Piosenkarka właśnie pochwaliła się nim na swoim Instagramie. Co napisała? Otóż singiel "Let Me Love the Lonely", który nagrała razem z Jamesem Arthurem, otrzymał w Polsce status złotej płyty! To nie przydarza się każdemu polskiemu artyście! Przy okazji wokalistka dała też prztyczka w nos wszystkim swoim hejterom. Co jak co, ale teraz Marina naprawdę ma się czym pochwalić!

ZOBACZ: MARINA ŁUCZENKO I WOJCIECH SZCZĘSNY na dalekich wakacjach w Singapurze. Jak się bawią?

Mimo że Marina ma już na kocie kilka muzycznych sukcesów, to jednak sporo internautów nadal uważają ją jedynie za bezrobotną żonę znanego piłkarza, która spędza cały swój wolny czas na zakupach i zabiegach upiększających. Wbrew tym opiniom wokalistka, nie zraża się krytyką i pracuje nad swoją kolejną płytą. Ma ona być wielkim powrotem Mariny na scenę po przebytej trzy lata temu poważnej chorobie gardła, o której Łuczenko opowiedziała szczegółowo w naszym wywiadzie w programie Gala Studio.

 

POLECAMY TEŻ: MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA zostanie vlogerką i nagra tutorial makijażowy? Mamy komentarz gwiazdy!

Zanim jednak ta płyta ukaże się na rynku, już dziś Marina postanowiła pochwalić się swoim ostatnim sukcesem. Co napisała?

Kochani, utwór #LetMeLoveTheLonely z @jamesarthurinsta23 bez większej promocji, teledysku i bez wsparcia w radiu, po 2,5 miesiącach na YouTube przekroczył 3 mln odsłon, a dzięki popularności na serwisach cyfrowych zyskał status złota. Nieźle, jak na duet "bezbarwnej", "bezrobotnej", "byłej piosenkarki", z "dawno zapomnianym finalistą Xfactor " (tak o nas pisano nie tak dawno)!

Dzięki satysfakcji wyniesionej z tego sukcesu, żona Wojtka Szczęsnego postanowiła też wymierzyć prztyczek w nosa tym, którzy w nią nie wierzyli i obrzucali ją w Internecie błotem:

A co do "bezrobotnej, byłej piosenkarki", to zostawmy na boku kwestie, ile zarobiłam m.in za ten projekt... To tylko żałosne manipulacje, nie dajcie się im zwieść. A ja dalej robię swoje. Dziękuję za serducho dla #LetMeLoveTheLonely.

No cóż, wygląda na to, że MarinaŁuczenko doskonale wie, jak radzić sobie z falą hejtu i krytyki. Można się od niej tylko uczyć!